Forum Rzeźbiarzy Forum Rzeźbiarzy
RZEŹBA w DREWNIE
Dla tych co rzeźbią i kochają piękno
Kochasz sztukę?Zapraszamy

FAQFAQ  Tutaj MieszkamTutaj Mieszkam  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum
Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: kwasniakos
25-01-2009, 9:04
gramatyka rzeźby
Autor Wiadomość
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 03-02-2009, 10:23    

To może ja przestanę? ... zadawać głupie i niedouczone pytania i wszystko stanie się jasne.
_________________
Darek Z.
 
 
Rav 
aktywny forumowicz

Imię: rafał
Nazwisko: budnik
Dołączył: 18 Cze 2008

Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 04-02-2009, 3:53    

Nie Darku! :-)
Właśnie Twoje poglądy bardziej są dla mnie przekonujące.
Absent jak dla mnie to to filozofia dla filozofii :-P ale dobrze się Was czyta :mrgreen:
 
 
 
kormoran
[Twój profil został usunięty!]

Wysłany: 04-02-2009, 3:58    

Dobra nie przestałem rzeźbić - mała drzazga i cała gramatyka ma legnąć w gruzach - panowie macie plusa za zaangażowanie w dyskusji - nie poddawajcie się tak łatwo - uff ;-)
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 04-02-2009, 4:20    

To ktoś to czyta? :oops:

Ufffffffffff !
A ja myślałem, że już nikt nie musi sobie zadawać pytań. Że wszystko takie oczywiste i jasne i, że tylko ja jestem taki pokręcony.
_________________
Darek Z.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 05-02-2009, 12:05    

kormoran

Gramatyka może spokojnie runąć, choćby i z powodu muśnięcia skrzydełkiem modraszka wieszczka, a cóż dopiero za przyczyną drzazgi.

Teoria bowiem jest sprawą podrzędną w stosunku do rzeźby. Żadna teoria nie wystruga rzeźby, podczas gdy choćby tylko jedna rzeźba może stać się przyczyną teoretyzowania.

Dariusz Zawadka
Jasne jest to, że nic nie jest jasne... Tak sobie myślę tylko.

Rav

Dziękuję za "dobrze się was czyta".

Filozofia dla filozofii? Zapewne tak. Ale... Czy mogę coś robić, nie myśląc nad tym, co robię, a przede wszystkim: nie myśląc nad tym, czy moje myślenie o myśleniu nad tym, co robię, jest takim myśleniem, które określa istotę robienia i istotę myślenia nad robieniem oraz istotę myślenia o myśleniu nad robieniem?

Myślę, że jakoś tak precyzyjnie się wysłowiłem...


Gdyby rzeźba miała być obrazem rzeczywistości, najpierw rzeźbiarz powinien oślepnąć.
Ostatnio zmieniony przez kwasniakos 23-02-2009, 9:02 , w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Rav 
aktywny forumowicz

Imię: rafał
Nazwisko: budnik
Dołączył: 18 Cze 2008

Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 05-02-2009, 8:15    

Znaczy sugerujesz że rzeczywistość jest zakrzywiona i nie odbieramy jej jak należy? :-)
Czy o to że subiektywnie na nią patrzymy?
 
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 05-02-2009, 8:24    

"Teoria bowiem jest sprawą podrzędną w stosunku do rzeźby. Żadna teoria nie wystruga rzeźby, podczas gdy choćby tylko jedna rzeźba może stać się przyczyną teoretyzowania. "


kliknij na zdjęcie aby powiekszyć

Zacznijmy więc teoretyzować.
_________________
Darek Z.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 05-02-2009, 9:16    

Rav

Skoro rzeczywistość to rzeźba - w mojej koncepcji - to po co tę rzeczywistość kopiować? Rzeźba nie powinna niczego odbijać (jak lustro). Ślepy rzeźbiarz, a więc niewidzący czegokolwiek z realności, niemogący wyrzeźbić niczego, co istnieje fizycznie.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 05-02-2009, 9:25    

Dariusz Zawadka

Zacznijmy? Byłem przekonany, że już dawno skończyłem, a teraz tylko przenoszę myśli na elektroniczny papier. Jednak, chyba się pomyliłem, skoro zachęcasz do zaczynania.
  
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 05-02-2009, 10:26    

Skończyłeś? No to gratulacje... a może jednak sie pomyliłeś i nie do tej rzeki, nie do tych wrót...
Rzeka jednak płynie chyba po czymś stałym i nieraz warto wyjść na brzeg aby sprawdzić gdzie się dopłyneło?
"Po Einsteinie nie można myśleć tak, jak przed Einsteinem... "
...a może myślenie przed Xinsteinem jest nieuprawnione?
Dobrze, że jest wiele rzek i każdy może sobie wybrać, która mu najbardziej odpowiada.
Nie można wejść do tej samej rzeki dwa razy, ale woda zawsze jest tak samo mokra.
A może fijołek trójbarwny stanie się żyrafą ?- wystarczy tylko uwierzyć, przecież rzeka wciąż płynie i niewiadomo co przyniesie?
"...nie istnieje cokolwiek, co byłoby absolutne, bezwzględne"
...każda rzeka ma źródło i może właśnie ono tym jest...

Uffff chyba przestanę myśleć... Tak sobie tylko myślę.
_________________
Darek Z.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 05-02-2009, 11:36    

"Skończyłeś? No to gratulacje... a może jednak sie pomyliłeś i nie do tej rzeki, nie do tych wrót..."

Wszystko możliwe, nawet i to, że nie ma żadnej Rzeki, żadnych wrót; że wszystko się skończyło (kosmos przestał istnieć) i teraz Pan Reżyser ogląda sobie film z nami jako drugorzędnymi postaciami.

"Rzeka jednak płynie chyba po czymś stałym i nieraz warto wyjść na brzeg aby sprawdzić gdzie się dopłyneło?"

A jeśli ta Rzeka nie ma brzegów? Czegoś, po czym płynie? Jeśli z niej nigdzie nie można wyjść...

"...a może myślenie przed Xinsteinem jest nieuprawnione?"

Tego nigdzie nie napisałem i nie napiszę. A to dlatego, że myślenia przed Einsteinem już nie ma, nie ma nikogo (chyba), kto by żył, urodziwszy się przed narodzinami Einsteina.

"Dobrze, że jest wiele rzek i każdy może sobie wybrać, która mu najbardziej odpowiada.
Nie można wejść do tej samej rzeki dwa razy, ale woda zawsze jest tak samo mokra."

Czy sugerujesz poprzez powyższe, że jest wiele kosmosów (wszechświatów) albo że równolegle istnieją wszechświaty alternatywne? Ta idea bardzo mnie pociąga: żyć tu i zarazem gdzie indziej; albo inaczej: umrzeć i w ten sposób wejść do innej Rzeki. Czy mokrość jest czymś pozytywnym, czy negatywnym? I jakie znaczenie ma kategoria "mokrość". A co z innymi właściwościami wody, np. miękka - twarda; ciepła - zimna itp.

"A może fijołek trójbarwny stanie się żyrafą ?- wystarczy tylko uwierzyć, przecież rzeka wciąż płynie i niewiadomo co przyniesie?

Jeśli się wierzy, to nie ma żadnego problemu: fiołek trójbarwny jest żyrafą będącą zarazem dostojką aglają, która jest tygrzykiem paskowanym... Zresztą, chyba to nie tylko kwestia wiary... Jaki odsetek wspólnych genów ma człowiek z muchą? W jakim więc stopniu człowiek jest muchą, a w jakim... burakiem ćwikłowym. Przecież i buraki mają jakiś procent genów wspólnych z genami ludzi. A jeśli wziąć pod uwagę skład fizyczny, to z ilu procent wody składa się burak, a z ilu - człowiek. A co z tym faktem, że wszystko jest z jednego: z wodoru, a więc czy jesteśmy tylko jedną z form wodoru? Czy mamy w sobie jakikolwiek pierwiastek, który by nie powstał w chwili powstania kosmosu...

"...każda rzeka ma źródło i może właśnie ono tym jest..."

Nie sądzę, że można zlokalizować źródło jakiejkolwiek rzeki. Skąd bowiem w źródle woda? Czy z kamienia, ze skały (w sensie: kamień zamienia się w H2O)? Czy też z opadów, które powstały na skutek parowania oceanu, do którego z kolei wpływają rzeki. Jeśli tak, to woda cyrkuluje, czyli rzeka jest w kształcie koła...

Uffff, dopiero rozkręcam myślenie... Tak sobie, ot.
_________________
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 06-02-2009, 12:35    

...
Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków...
Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być -
Gdzie jesteś, źródło?... Gdzie jesteś, źródło?!
Cisza...
Strumieniu, leśny strumieniu,
odsłoń mi tajemnicę
swego początku!
(Cisza - dlaczego milczysz?
Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)
Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie
odczuć świeżość,
ożywczą świeżość.
...


JAN PAWEŁ II
Tryptyk Rzymski (Medytacje)
_________________
Darek Z.
  
 
 
Rav 
aktywny forumowicz

Imię: rafał
Nazwisko: budnik
Dołączył: 18 Cze 2008

Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 06-02-2009, 9:34    

Ha!! Darku skoro to przytoczyłeś zachęcam do obejrzenia filmu
inspirowanego Tryptykiem Rzymskim o tym samym tytule mojego kolegi Marka Luzara.

Absent
Rzeczywistość- to z niej bierzemy pomysły, natchnienie naszych prac..
My,a co więcej wielcy sztuki- nawet najwięksi abstrakcjoniści ciągle do niej się odwołują.
Bez realizmu moim zdaniem pozostaje tylko nic nie znaczący bełkot..
Chyba że odbieramy realizm konserwatywnie, o tym chyba jednak nie pisałeś?
 
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 06-02-2009, 10:41    

Dariusz Zawadka

Dziękuję za wiersz Jana Pawła II. Przyznaję, wiersz ładny, ale - niestety - nie przemawia do mnie.

Pozwolę sobie przytoczyć kilka słów mojego ulubionego autora, mógłbym nawet powiedzieć - Mistrza: "Nadczłowiek jest treścią ziemi. Wasza wola niech rzeknie: nadczło-wiek niech będzie ziemi treścią!" - F. Nietzsche.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 06-02-2009, 10:56    

Rav

Nie przeczę, rzeczywistość może inspirować i sam znajduję u siebie odniesienia, aluzje do realnego świata.

Mnie chodzi konkretnie o to, że rzeźbiarz nie powinien robić rzeźb będących kopią rzeczywistości. Inaczej rzecz ujmując, jeśli ktoś by mnie prosił o to, abym wiernie oddał w rzeźbie jego twarz, to nigdy bym takiego dzieła nie wykonał. Prośby bym nie spełnił, chyba że ów ktoś by się zgodził na to, abym jego twarz ukazał tak, jak ją widzę. Oczywiście, wówczas ten ktoś nie rozpoznałby siebie w dziele wykonanym przeze mnie. Dlatego napisałem, że rzeźbiarz chcący odtworzyć jakąś rzeczywistość, najpierw powinien oślepnąć. Proszę bardzo, niech rzeźbi, lecz będąc... ślepym. Zaznaczam stanowczo: przedkładane postulaty (dyrektywy) odnoszę do siebie, nie mam najmniejszego zamiaru nikomu czegokolwiek nakazywać czy zakazywać.

"Bez realizmu moim zdaniem pozostaje tylko nic nie znaczący bełkot.."

Tu mam odwrotne zdanie: im mniej odniesień do rzeczywistości, tym więcej można wyrazić. Proszę zwrócić uwagę, że mówimy o rzeźbie, a więc sztuce, która nie posługuje się słowami. Bełkot może być w literaturze, ale w rzeźbie - nigdy. Jest to po prostu niemożliwe. Skoro nie używa się słów, nie można ani bełkotać, ani dorównywać największym mistrzom słowa, jakim jest np. Mickiewicz.
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 07-02-2009, 12:23    

Tak się składa, że ten cytat historia już przerobiła i to nie raz.
Ja osobiście nie życzę sobie powtórki. Taki sobie tylko koncert życzeń.

Dobrze się bawisz?...
_________________
Darek Z.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 07-02-2009, 11:30    

Dariusz Zawadka


"Tak się składa, że ten cytat historia już przerobiła i to nie raz.
Ja osobiście nie życzę sobie powtórki. Taki sobie tylko koncert życzeń."


Do Rzeki (Heraklita) nie wchodzi się dwa razy. Historia zatem niczego (Nietzschego) ani nie przerabiała, ani nie powtarzała. Nietzsche miał taki wpływ na historię, jak ogórek kiszony na kolor skrzydeł dostojki aglai.

Żebym nie wiadomo jak mocno sobie życzył, aby cokolwiek z przeszłości się powtórzyło, to na darmo. Tak sobie tylko zatęskniłem za tym i owym, co minęło i nigdy już się nie pojawi...

"Dobrze się bawisz?..."

Nie rozumiem pytania... Ale cóż, moją rozpacz można chyba zinterpretować jako zabawę...
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 08-02-2009, 10:41    

Bilion najśliczniej wyrzeźbionych chabrów nie zastąpi byle chabra.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 11-02-2009, 4:54    

Rzeźba z martwego drewna jest równie martwa, jak ono.
 
 
darek79r19 
aktywny forumowicz


Dołączył: 05 Lip 2007

Skąd: śląsk
Wysłany: 12-02-2009, 4:29    

Sztuka ogólnie jest martwa, chyba, że sztuka cyrkowa lub teatralna :P
 
 
 
wowo 
aktywny forumowicz

Dołączył: 22 Gru 2008

Skąd: czarnów
Wysłany: 12-02-2009, 5:50    :-)

sztuka jest martwa, rzeźba jest martwa i odtwórcza a ja jestem małą żółtą gumową kaczuszką w wannie w której pluska się Wielki Poruszyciel hi hi.... Panowie nie popadajmy w "mentalny obstruktyzm" :-)
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 12-02-2009, 11:15    

darek79r19

Aktorzy, cyrkowcy na pewno są żywi na scenie, arenie - ale przecież tylko udają kogoś innego, niż są, chyba mogę powiedzieć, że to, co naśladują, co niby ożywiają, jest martwe.

wowo

Na temat tego, kim jesteś, nie chcę i nie umiem się wypowiedzieć. Jeśli zaś chodzi o sztukę, to chyba nie chciałbyś udowadniać, że jakiejś najbardziej genialne dzieło, czy też jakiekolwiek inne dzieło jest żywe...

Nie wiem, np. Van Gogh i "Słoneczniki". Cudo, może nawet autor oddał istotę wszystkich słoneczników, ale przecież nawet Van Gogh nie stworzył żywego słonecznika. Nie udałoby mu się też stworzyć suchego słonecznika, zgniłego...

Po prostu, pisząc o martwości rzeźby, nie powiedziałem niczego, co byłoby nieprawdą.
Ostatnio zmieniony przez kwasniakos 21-02-2009, 6:15 , w całości zmieniany 1 raz  
 
 
wowo 
aktywny forumowicz

Dołączył: 22 Gru 2008

Skąd: czarnów
Wysłany: 13-02-2009, 2:28    hej

Absent - liznąłeś mnóstwo wiedzy filozoficznej, nawet może jesteś z Nią związany zawodowo, operujesz wspaniale językiem, zadajesz ciekawe pytania i udzielasz światłych odpowiedzi. Nie będę więc polemizował z mistrzem na temat łączenia i rozdzielania istnienia od istoty, cech konstytutywnych i konsekutywnych przedmiotów typu słonecznik żywy, słonecznik drewniany. Co do żywotności dzieł artystycznych - oczywiście nie udowodnię, że żyją w sposób fizykalny ! oczywiście, że nie żyją ponieważ nie posiadają istnienia. Sprawa wiadoma za sprawą Pana Arystotelesa. Jest jednak jedno ale..... sympatycznie że podałes modelowy przykład "Słoneczników" van Gogha. Jest to obiekt w sposób bezsprzeczny genialny, który tak mocno wgryzł się w historię i świadomość ludzi, że śmiało można zaryzykować stwierdzenie iż stał się obiektem na swój specyficzny sposób żywym. Wywołuje emocje, dyskusje, ludzie mogliby za niego zabijać. "Słoneczniki" słonecznikami a przeciez są miliony dzieł równie wybitnych których emanacja popycha ludzi do działania, które funkcjonują w przestrzeni publicznej bardziej aktywnie niż tzw. żywy twór jakim jestem np: ja. Na marginesie naszych dywagacji jako pokłosie tej dyskusji można by pokusić się o odpowiedź na pytanie: czy życie jest jedynie formą przetwarzania energi (żywy słonecznik), czy formą aktywności mentalnej mająca wpływ na inne formy egzystencji (inne żywe słoneczniki).

pozdrawiam gorąco.
Ostatnio zmieniony przez kwasniakos 21-02-2009, 6:15 , w całości zmieniany 1 raz  
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 14-02-2009, 8:51    

wowo

Najpierw dziękuję za ciepłe słowa pod moim adresem. Nie zajmuję się zawodowo filozofią, natomiast sporo zastanawiam się nad tym i owym. Jeśli zaś chodzi o operowanie językiem, hm, język polski uwielbiam, mógłbym nawet rzec: ubóstwiam, ale tego jeszcze nie powiem...

Podoba mi się twój wywód na temat realnego i kulturowego życia "Słoneczników". Nie zmienia to faktu, że "Słoneczniki" są martwe. Ich żywot kulturowy nie różni się od żywotu krasnali z gipsu czy krasnoludków z bajań. Co prawda, ludzie się nie zarzynają z powodu krasnoludków, ale już dla bogów, których nikt nigdy nie widział, wybili ileś tam milionów swoich bliźnich. Może to oznaczać, że twory ludzkiej wyobraźni często są traktowane nazbyt serio, bardziej poważnie, niż żywi ludzie.

Jeśli zaś rzecz o życiu, nie wiem, czy to jest forma przetwarzania energii. Jednak o sobie samym myślę jako o materii, która w określonych warunkach uzyskała możliwość myślenia o sobie samej. To myślenie (świadomość, samoświadomość) nie istnieje poza materią, tak myślę i tak wierzę. Oznacza to, że nie będzie mnie poza moim ciałem. Jestem tylko materią, wodorem, który ewoluował. Dopuszczam jednak myśl, że może być inaczej.

Rzeźba (jakkolwiek nie byłaby śliczna, genialna) nie jest żywa. Motyw ten intryguje mnie tak bardzo dlatego, że rzeźbiarz powinien dążyć ku temu, aby wyrzeźbić żywą rzeźbę. A zatem - stworzyć zupełnie nowy gatunek kwiatu, motyla, zwierzęcia. Całkiem nową istotę, np. onotiputapu. Dopóki tak nie będzie, dopóty możemy się nazywać zaledwie quasi-rzeźbiarzami. wierzę, że kiedyś nastaną prawdziwi rzeźbiarze. Inaczej bym tu nie teoretyzował (może być: bujał w obłokach).
 
 
wowo 
aktywny forumowicz

Dołączył: 22 Gru 2008

Skąd: czarnów
Wysłany: 14-02-2009, 8:58    absent mistrzu !!!!

ok ... idąc Twoimm tokiem rozumowania... jeśli w drewnie lub na płótnie stworzę tzw. "nową wartość" - onomatopatutuaticzny kwiat na ten przykład to zasługuję na miano dobrego rzeźbiarza vel malarza. Chodzi Ci generalnie o to że jakiekolwiek odwzorowywanie rzeczywistości jest żenująće i nijak ma się do "górnolotnej" sztuki. O ile dobrze Cie zrozumiałem to już od XIX wieku (idąc tym tropem) mamy kilku "dobrych" artystów. Surrealizm, fowizm, kubizm - chłopaki "szli" dokładnie tropem Absenta !
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 14-02-2009, 11:07    

wowo

Jednak zbyt ogólnikowo się wypowiedziałem. Chodzi mi dosłownie o to, że rzeźbiarz będzie tworzyć żywe rzeźby, czyli stanie się jakby inżynierem-genetykiem, tyle że ów inżynier modyfikuje kod, a więc w zasadzie nie tworzy czegoś nowego. Rzeźbiarz, jeśli chce zasłużyć na swoje miano, bez wykorzystania istniejącego DNA utworzy zupełnie nowe istoty. Taki widzę sens rozwoju rzeźbiarstwa. Onotiputapu to nowe słowo, mające pokazać, że nowe i żywe istoty rzeźbiarz będzie nazywać nowymi słowami, bo te istoty do niczego nie będą podobne.

Idę więc znacznie dalej niż wspomniani przez ciebie surrealiści. Oni przecież nie tworzyli żywych dzieł.

Sztuka - sztuką będzie to, że artysta stworzy nowe istoty, że będą one żyć...
 
 
wowo 
aktywny forumowicz

Dołączył: 22 Gru 2008

Skąd: czarnów
Wysłany: 14-02-2009, 11:31    hej Absent !

Santa Madonna mater dei.... no teraz to "kumam" o co Ciebie biega.... "zakminiłem" jak mawia współczesna młodzież.... i cóż mogę Ci na to rzec ? Chętnie dosięgnął bym Twych ideałów lecz "pora po temu nie znaczna" ....... może za 100 lat, a na razie nie pozostaje nam nic innego jak zabić kolejną lipę na polu, sprawić by umarła i kombinować jak "przekuć" ją na "martwą" wizję "środka siebie" tak warsztatowo wspaniale żeby ludzie się o wytwór rąk Naszych zabijali. Przyznasz, że na "dzień dzisiejszy" nie pozostaje nam nic innego.......
 
 
kormoran
[Twój profil został usunięty!]

Wysłany: 15-02-2009, 8:50    

Nie wiem czy jest sens tworzenia żywej rzeźby - czy takie coś będzie miało duszę. Jak na razie genetyczne uprawy to zwyczajne g...o - już się nie da pozyskać nasion z takiej kukurydzy bo nic z tego nie wyrośnie - potem trzeba kupić znowu drogie nasiona od mega korporacyjnego producenta itd.
Najdoskonalszym rzeźbiarzem jest sama natura, a taką martwą rzeźbą są same góry - stąd moje przekonanie, że nawięcej i najlepiej w drewnie rzeźbią górale lub mający przed oczami takie widoki - bo rzeźba to takie górki i dolinki.

wowo pisałeś o zabijaniu lipy - nie trzeba od razu ścinać całości - czasem jest jakiś kolidujący konar czy jeden pień z kilkupniowego drzewa i jedziemu z piłą - staram się w taki sposób pozyskać drewno.
Zresztą sam proces rzeźbienia zaczynam od poszukiwania drewna - podsuszenia - ostrzenia dłut - potem sam proces tworzenia i potem po skończeniu wydaje się, że to nie jest już mój wytwór - żyje jakby własnym życiem. Nie wiem jak długo przetwa - specjalnie nie zwracam na to uwagi - przyroda w końcu upomni się o swoje i koło się kręci dalej.

W zasadzie nie teoretyzuję nad rzeźbą - obserwuję otoczenie - lecące ptaki - drzewa - wiatr, słońce. Potem to się jakoś przekłada na język rzeźby - dążenie do absolutnej doskonałolści nie jest mozliwe i nawet niespecjalnie potrzebne - bo życie jest wokół nas - wystarczy się rozejrzeć. Może rzeźba to taka próba zatrzymania czasu - nie wiem - w każdym razie dosyć mojego teoretyzowania idę próbować zatrzymać czas ;-)
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 15-02-2009, 8:55    

wowo

Hm, życzę ci, aby ludzie zabijali się o twoje rzeźby...

To forum rzeźbiarzy, są tu rzeźbiarze. Każdy rzeźbiarz zna (jestem tego pewien) mit o Pigmalionie. W swoim teoretyzowaniu po prostu nawiązuję do tego mitu, rozwijam go.

Czy jest rzeźbiarz, który nie marzy, jak Pigmalion...

kormoran

1) Ucieszyłem się, gdy piszesz o naturze-rzeźbiarzu. Nawiasem mówiąc, tak zaczyna się tutejsze moje teoretyzowanie.

2) Nie umiem czegokolwiek powiedzieć o duszy. Natomiast uważam, że jestem tylko swoim ciałem. Dualizm do mnie nie przemawia.

Otóż, znajduję w sobie podobieństwo do Pigmaliona. Wiem, że nie uda mi się zrobić żywej rzeźby, ale wierzę, że kiedyś będzie to możliwe. Mit o Pigmalionie opisuje nie tyle pewną cechę rzeźbiarza (zrobić dzieło doskonałe i sprawić, by żyło), ale także określa kierunek rozwoju rzeźbiarstwa, wytycza cel. Trudno - jak sądzę - być rzeźbiarzem i nie myśleć podobnie, jak Pigmalion.
Ostatnio zmieniony przez kwasniakos 21-02-2009, 6:54 , w całości zmieniany 1 raz  
 
 
wowo 
aktywny forumowicz

Dołączył: 22 Gru 2008

Skąd: czarnów
Wysłany: 16-02-2009, 11:06    hej

Absent

Tak jak Ty życzysz mi żeby ludzie zabijali się o moje rzeźby tak ja życzę Ci wykucia żywej rzeźby. Mniej więcej ten sam poziom pragnień i możliwości ich realizacji.


pzdr.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 16-02-2009, 11:18    

wowo

Dziękuję za życzenia. Jakkolwiek jednak nie byłoby, sam przyznasz, prędzej będą się zabijać o twoje rzeźby, nim moje ożyją. Przynajmniej tobie może się udać, mi - nigdy.

Kultura nie wypieli ostów z serca rzeźbiarza, lecz uczyni je mniej podatne na pestycydy.

Sztuka rzeźbienia to bezwzględne opowiedzenie się po stronie fantasmagorii, a przeciw mimesis.
Ostatnio zmieniony przez kwasniakos 21-02-2009, 6:47 , w całości zmieniany 2 razy  
 
 
taktak2 
aktywny forumowicz

Dołączył: 20 Sie 2008

Skąd: Wałbrzych
Wysłany: 16-03-2009, 9:47    

I co koniec rozmów o sztuce?Były dość ciekawe nawet,lecz jakby omijały sedno sprawy,jakby tak bocznym torem poszliście.Zgadzam się z niektórymi koncepcjami ,choćby tą,że rzeźbiarz jest tylko narzędziem.Natomiast nie zgadzam się ,że film ,czy tez muzyka jest rzeźbą.Rzeźbę idzie dotknąć, lub też jest materialna(jak kosmos),muzyki oraz filmu raczej tego nie idzie zrobić przynajmniej ja nie potrafię.Chciałem zaproponować temat rzeźby idealnej, lecz w pewien sposób mnie ubiegliście.Według mnie rzeźbą idealną jest kosmos i kula,może ktoś zna inne przykłady?Pozdrawiam taktak68
_________________
nie jestem zawodowcem
 
 
kormoran
[Twój profil został usunięty!]

Wysłany: 15-02-2010, 5:09    

Najlepszym krytykiem drewnianej rzeźby jest ogień - on nie wybrzydza nie grymasi, trawi wszystko - rzeźba idealna to taka którą trawi ogień. Znika wizja, znika byt i marzenie o nieśmiertelności - to jest sedno całych tych popierdółek powyżej.

Kamień można rozbić młotem, a brąz przetopić. Za jakiś czas kolejny śmiertelnik znowy będzie marzył o nieśmiertelności i rzeźbie idelanej - nigdy tego nie osiągnie. Rzeźba to stan ducha, którego nic nie zniszczy.
 
 
taktak2 
aktywny forumowicz

Dołączył: 20 Sie 2008

Skąd: Wałbrzych
Wysłany: 15-02-2010, 6:53    

W takim razie rozpal wielki ogień Kormoran i spal wszystkie swoje drewniane rzeźby, kamienne porozbijaj, a następnie siądź wygodnie w fotelu i rozmarz się, że rzeźbisz rzeźbę idealną - samą myślą.
_________________
nie jestem zawodowcem
 
 
blackberry
[Twój profil został usunięty!]

Wysłany: 16-02-2010, 5:38    

1.
Konfucjusz podróżując na wschodzie spotkał dwóch chłopców, którzy spierali sie ze sobą.Spytał ich o powód sporu:
-Kiedy słońce wschodzi - powiedział pierwszy- jest najbliżej nas.
- Nieprawda, o wschodzie jest dalej , a w południe bliżej nas- odpowiedział drugi.
- Rano słońce jest nad horyzontem tak duże jak koło, a w południe nie jest większe od talerza -ciągnął pierwszy.
- To, co jest dalej, jest mniejsze, a to , co bliżej - większe.
Na to drugi: - Rankiem słońce jest chłodne, a w południe gorące. Co jest gorące musi być bliżej, a co chłodne - dalej.
Kiedy chłopcy poprosili Konfucjusza o rozstrzygnięcie sporu , nie wiedział , co im powiedzieć. Wtedy obaj chłopcy zaczęli się z niego wyśmiewać mówiąc:
- Któż teraz będzie utrzymywał , że tyle umiesz.

2.
Pewien człowiek z księstwa Sung wyrzeźbił w nefrycie liść morwy. Zajęło mu to trzy lata. Mistrz Lie- tsy powiedział o tym:
-Gdyby przyroda traciła trzy lata na wyrzeźbienie jednego liścia, to naprawdę mało by było tworów liściastych.
 
 
taktak2 
aktywny forumowicz

Dołączył: 20 Sie 2008

Skąd: Wałbrzych
Wysłany: 17-02-2010, 8:45    

Ja znam inną opowieść. Michał Anioł rzeźbił swoje słynne dzieło ,Pieta,,. Rzeźbił długo, wytrwale - wszyscy zaczęli sie zachwycać i prosili by zaprzestał, bo jest dobre. Prosili go nawet jego uczniowie - by zaprzestał rzeźbić, bo jest to już cudowne dzieło, lecz on nikogo nie słuchał i powolutku krok po kroczku wypełniał rzeźbę geniuszem.... Aż sam uznał, że jest dobre - wtedy zakończył pracę...
_________________
nie jestem zawodowcem
 
 
malgorzata 
aktywny forumowicz


Imię: Małgorzata
Nazwisko: Kieras
Dołączyła: 03 Kwi 2008

Skąd: Mysłów
Wysłany: 21-06-2012, 3:36    

Zachęcam wszystkich, chcących dyskutować o sztuce aby pisali w tym właśnie miejscu.
Szkoda, że nikt nie widzi tego tematu a dyskusje toczą się tam gdzie nie powinny.
Życzę miłej i owocnej wymiany poglądów.

Małgorzata
 
 
Kaeso 
aktywny forumowicz

Imię: Imię
Nazwisko: Nazwisko
Dołączył: 27 Lis 2011

Skąd: Pomerania
Wysłany: 27-06-2012, 8:06    

Hej. Jako, że podobno podróże kształcą :) , choć znam persony potrafiące pojechać do np. Hiszpanii, przeleżeć cały urlop na plaży i zajadać się li tylko kebabami... Hej, Agnieszka, zwiedziliście miasteczko, kościółek, knajpki w wąskich uliczkach? Nie... Nie spróbowałaś tamtejszej kuchni, wina? Nie. Obserwowałaś, jakie beztroskie można czasami prowadzić życie, rozmawiałaś z wąsatymi autochtonami, przywiozłaś coś, prócz piachu w skarpetkach? Nie! Jak w języku hiszpańskim brzmi- "sos mieszany"? Nie wiem.
Małgorzato, zachęcam Ciebie byś również uczestniczyła w "wymianie poglądów"( bez silenia się na grzeczność- to razi), tym bardziej że administrator powrócił już z wojaży pełen (raczej powierzchownych) refleksji i zabierze się (to pewne) za przebudowę forum. Powyższy temat jest martwy od ponad dwóch lat zatem można go zamknąć.

[ Dodano: 2012-06-27, 20:10 ]
Poza tym, w nowym dziale koniecznym będzie zastosowanie edycji tekstów. Bezwzględnie.
 
 
malgorzata 
aktywny forumowicz


Imię: Małgorzata
Nazwisko: Kieras
Dołączyła: 03 Kwi 2008

Skąd: Mysłów
Wysłany: 28-06-2012, 2:48    

Kaeso, jeżeli uważasz, że temat jest martwy to zainicjuj proszę jakąś dyskusję. Może będzie ona ciekawa również dla mnie i wówczas wezmę w niej udział.
Co do mojego silenia się na grzeczność to powiem, że tak po prostu mam i nie zamierzam się zmieniać. Wolę to niż silenie się na filozoficzne wywody.

Pozdrawiam serdecznie. Małgorzata
 
 
jon65 
aktywny forumowicz

Imię: Janusz
Nazwisko: Grządko
Dołączył: 06 Paź 2009

Skąd: Międzyrzecz, lubuskie
Wysłany: 29-06-2012, 7:16    

Moi drodzy nie sposób zachęcić kogoś do dyskusji prostym stwierdzenie "podyskutujmy" przypomina to sytuację gdy żona skarży się mężowi " ty ze mną nigdy nie rozmawiasz" na to on bierze krzesło siada i mówi " no to mów" i co? o nic. Tak się nie da. Dyskusja jest produktem atmosfery wolności intelektualnej w której ludzie czują się bezpiecznie i mogą się w sposób nieskrępowany wypowiedzieć. Wielką sztuką jest taki klimat stworzyć, a prostą zniszczyć, wystarczy proste " o tym tu nie rozmawiamy", " ta dyskusja powinna się toczyć w innym miejscu" "nie używany słówek zaczynających się k.., p.., u.., z.. i kończących na ę, u, a" wszelkie działania administracyjne próby wtłoczenia w garniturek poprawności powodują że dyskusja przeradza się w jałowe kadzenie sobie. przyznaję, że nie byłem świadomy toczących się zakulisowych gierek, kto tu rządzi, kto ważniejszy. Problem polega na tym , że można zachować władzę i stracić królestwo, bo czym tu rządzić jak ludzie wchodzą sporadycznie. Bez oponentów nie ma dyskusji, z czym tu dyskutować, jak wszyscy będziemy mieli uzgodnione zdanie. Czy stwierdzenie wsadzić "kij w mrowisko" oznacza początek czy koniec dyskusji? Dla mnie początek niezbędny początek więc dlaczego ludzi wsadzających ten kij nazywa się "burzycielami porządku" , piepszyć taki porządek , bo przypomina on zgrabny nagrobek nad gnijącym trupem. Taka moja sugestia dla adminów, pomyślcie co chronicie. Tak naprawdę dobrego administratora poznać po tym, że go nie widać i pozwala żyć forum własnym życiem, a nie swoim wszechmocnym palcem steruje swoją łajbą aby płynęła po spokojnych wodach, ale te spokojne wody to śmierdząca sadzawka, a zdrowa woda jest w rwącym strumieniu, gdzie rozbija się o kamienie i natlenia, a niesie życie i rozwój. I żeby zakończyć biblijnie " daj nam Panie takiej wody" ;)
_________________
jon65
 
 
malgorzata 
aktywny forumowicz


Imię: Małgorzata
Nazwisko: Kieras
Dołączyła: 03 Kwi 2008

Skąd: Mysłów
Wysłany: 29-06-2012, 11:59    

Rola moderatora polega na tym aby przestrzegał Regulaminu i wymagał tegoż samego od innych użytkowników.
Jeżeli ktoś uważa , że to ja się tu panoszę ,robię wszystko aby forum było " śmierdzącą sadzawką" to mogę tylko prosić o ponowne zapoznanie się z Regulaminem.


Pozdrawiam serdecznie. Małgorzata
 
 
jon65 
aktywny forumowicz

Imię: Janusz
Nazwisko: Grządko
Dołączył: 06 Paź 2009

Skąd: Międzyrzecz, lubuskie
Wysłany: 29-06-2012, 12:19    

Droga Małgosiu nie traktuj tego jako ataku ad personam, sięgnij trochę głębiej, celem istnienia forum nie jest jego literalna zgodność z regulaminem ale żywa wymiana myśli, czy naprawdę jest sens za każdym razem wprowadzać korekty w stylu " kodeks drogowy: mówi zapinamy pasy, chodźmy prawą stroną chodnika" . Czemu to służy? tu logują się duzi chłopcy, nie trzeba ich aż tak chronić, daj życie pani moderator :)
_________________
jon65
 
 
kwasniakos 



Imię: Stanisław
Nazwisko: Kwaśniak
Dołączył: 22 Cze 2007

Skąd: Wydrze-Podkarpacie
Wysłany: 29-06-2012, 9:08    

Drogi gościu Jon ,piszesz mądrze to i tak się zachowaj.gdy łajba Ci nie pasuje(nie kupowałeś biletu) wysiądź,i nie patrz jak sobie kadzą.nie Twoją gestią też jest ocena adminów czy moderatorów.Chcesz pisać na tym forum proszę bardzo ale na tematy związane z rzeźbiarstwem.Daruj sobie porady jak mają postępować inni popatrz na siebie,chyba że nie ma na co(być może pustosłowie i nic...) wybacz ale nie użyję słów na pe... spi e... i h,..Zmieńcie temat ten tutaj jest bezsensowny.To tyle na tym forum odnośnie Ciebie.Jeśli czujesz niedosyt mogę podać Ci adres strony gdzie wolno wszystko tam będziesz miał pole do popisania o wydumanych pierdołach o to już jest na p.......
_________________
Dziwny jest Ten Świat ....... to nie słowa to fakt..
www.rzezbiarz.idl.pl
 
 
jon65 
aktywny forumowicz

Imię: Janusz
Nazwisko: Grządko
Dołączył: 06 Paź 2009

Skąd: Międzyrzecz, lubuskie
Wysłany: 29-06-2012, 10:23    

ależ ty masz niesamowicie silne poczucie własności, czuję się jakbym ci wlazł w gumakach do salonu. Jeżeli uważasz, że bredzę od rzeczy to chętnie przysłucham się dyskusji fachowców.
_________________
jon65
 
 
Kaeso 
aktywny forumowicz

Imię: Imię
Nazwisko: Nazwisko
Dołączył: 27 Lis 2011

Skąd: Pomerania
Wysłany: 30-06-2012, 11:59    

Hej! Kiedyś założyłem zeszyt złotych myśli zasłyszanych lub przeczytanych gdziebądź , najprawdziwsze prawdy, bo pochodzące z ludu. Pozwolę sobie (mogę?) przytoczyć jedną z nich: -Otóż rzecz działa się w podłej knajpie, spelunie, mordowni, uwielbiam je- tam można znaleźć klimat (proszę sobie wyobrazić, wpadam do jednej z nich w Szczecinie, a tam... kilkuletni chłopczyk prosi barmankę o szklankę wody, straszny gorąc, ta daje półlitrowy napój pomarańczowy za free. Dzieciak dziękuje, wychodzi. Zamawiam piwo , płacę, a ponadto daję chabrowego Kazika na wypadek gdyby kiedykolwiek pojawił się tam jeszcze jakiś dzieciak proszący o wodę. Zawsze wpadam na pierogi z kapustą i grzybami i piwo , i za każdym razem jestem obrzucany pięknym uśmiechem barmanki- czuję niewerbalną nić porozumienia). Siedzimy w czterech, trzecie piwo , temat- kuchnia francuska- ślimaki.(?)Odzywa się koleś: "Ale nie jesz całego ślimaka, obcinają mu różki i jesz tylko tą płozę co chodzi!" Tak, taaak... Brak zielonego pojęcia na dany temat, O, Kompetencjo! nie oznacza, że nie można się wypowiedzieć, prawda? Tomasz z Akwinu powiedział: "Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji." Tak jest również w tym "przypadku", wróć, w trzech "przypadkach", a kwiatek
kwasniakos napisał/a:
wydumanych pierdołach
trafia do mojego zeszytu- to zakrawa na OKSYMORON (?) ;) - zapraszam do dyskusji- Konformizm, nieświadomość, dyletanctwo, czyli Gminny Guru i reszta. Kaeso.

[ Dodano: 2012-06-30, 12:06 ]
A! Stasiek, zapodaj adres, zobaczę co to! Ta edycja tekstów...
 
 
Gotfryd 



Imię: Zdzisław
Nazwisko: Gotfryd
Dołączył: 23 Sty 2008

Skąd: Brzeziny k. Kalisza
Wysłany: 30-06-2012, 10:40    

Jak już o anegdotkach, to i ja coś na szybko zapodam.
Przychodzi facet do domu, a tam w jego łazience łazience kąpie się jakiś inny facet. Pyta więc:
-Co robisz?
-Nie widzisz? Kąpię się w twojej łazience, tylko wannę masz do d...y. Wybuduj dżakuzi i saunę to częściej wpadnę się pokąpać. Zrób też coś z wodą. Dla mojej skóry jest zbyt zimna i zbyt wilgotna. Zmień też sobie krawat, bo do mojej koszuli i żyrandola w moim pokoju nie pasuje. Oświetlenie też masz beznadziejne, a w ogóle to jesteś prostak i najlepiej zmień się cały, to jeszcze kiedyś pogadamy
-?????
Na miejscu właściciela łazienki wrzucił bym do wanny włączoną do prądu suszarkę by podgrzać o osuszyć gościowi wodę.
Ale co to ja chciałem powiedzieć? Aha, w temacie, czyli Gramatyka rzeźby. Myślę, że w gramatyce rzeźby ważną i istotną sprawą jest bryła, naturalnie ukształtowana. Aby teraz gramatyka stała się rzeźbą musimy odpowiednio ukształtowane drzewo - bryłę pozbawić pnia, pieńka i położyć je obok. Mamy już leżącą kłodę, naturalnie ukształtowaną w kształcie koła i teraz oceniamy przydatność do dalszego wykorzystania. Odcinamy dwa plastry z leżącej kłody i nie korujemy. To będzie istotny i ważny element naszej rzeźby gramatycznej. Staramy się odnaleźć centrycznie środek plastrów i zaznaczyć te miejsca. Do odciętych plastrów dopasowujemy starą ramę od roweru, widełki montujemy kołkowo w zaznaczonych centrycznie środkach, a kora ślicznie zastąpi nam opony ... ot rzeźba gotowa. A ja głupi się męczę z końskimi łbami i florkami. A tak poważnie, to proszę o dyskusję bardziej w temacie, lub założenie nowego Tematu.
To tyle, teraz zmykam do innej łazienki gdzieś na plenerze na Podlasiu. Liczę, że w łazience będzie jak trzeba, bo ja nie to .......oczywiście żartowałem ;-)
_________________
https://www.facebook.com/zdzislawgotfryd/
 
 
jon65 
aktywny forumowicz

Imię: Janusz
Nazwisko: Grządko
Dołączył: 06 Paź 2009

Skąd: Międzyrzecz, lubuskie
Wysłany: 01-07-2012, 5:24    

ciekawe dlaczego to miejsce zostało nazwane forum, czyli z greckiego rynek, acha pewno dlatego, że rynek jest rzeczą publiczną, gdzie każdy ma równe prawa, pojawiają się na nim różni przechodnie, a to jakaś wypacykowana panna, to urzędnik, młody chłopak, może tam być każdy, każdy może się wypowiedzieć, jeden robi to składnie,drugi byle jak, trzeci mięsem rzuci, ale rynek to przyjmie, ponieważ jest obrazem ogółu , a nie klubem czy też łazienką. Ale bywa czasami, że na rynek zajeżdża grupa porządkowa, ot tacy goście co opróżniają kubły. Zasadniczo powinni to robić w nocy żeby nie przeszkadzać spacerowiczom z rynku ale mają to w nosie ponieważ przecież kimś tu są, mają władzę wyrzucania kubłów, więc wchodzą kiedy chcą, rozpędzają towarzystwo bo przecież są kubły do opróżnienia, jak się który nie posunie to i jem u kubeł na głowę założą. A gdy opadnie kurz po ich usłudze zostają tylko poprzewracane kubły i poczucia niesmaku.
Natomiast wracając do konkretów, to zasadniczo po rzeczonych plastrów odciętych od kłody dobrze byłoby dorobić widełki ale z rozwidlonych konarów, żeby utrzymać konwencję użycia naturalnych materiałów, oczywiści elementy łączymy metodą klinów i kołków i już mamy rzeźbocykl, ostatni krzyk mody wśród strugających, mam nadzieję że to uzasadni mój wpis
_________________
jon65
 
 
Adam 
aktywny forumowicz


Imię: Adam
Nazwisko: Spolnik
Dołączył: 05 Gru 2008

Skąd: Piechowice
Wysłany: 02-07-2012, 7:54    

Organizuję wernisaże różnych artystów (grafika, malarstwo, fotografia), w różnym wieku, o różnych umiejętnościach, różnym wykształceniu, różnych religii (albo i bez)... Przyjmuję jedną zasadę - nie oceniam prac. Z gustami nie dyskutuje się. To co mi się podoba, ma prawo nie podobać się innym i odwrotnie. Staram się aby na "moim" podwórku, jak na forum (rynku), dyskutowano o wszystkim z jednym zastrzeżeniem - nie krzywdź drugiego. Nie przemyślanym słowem można zranić. Nie każdy tworzący jest odporny na krytykę. Obserwując nasze "forum rzeźbiarzy" dostrzegałem wpisy raniące inne osoby i uważam, że moderatorzy winni być czujni (nie tylko nocą). Nie chodzi tu o "lukrowanie", ale o ochronę (nie cenzurę).
Ostatnio prowadziłem konferansjerkę na sporej imprezie na rynku miasteczka. Jak na rynku ludzie robili co chcieli, mówili co chcieli, pety rzucali, puszki, kubki po piwie i co - po tej euforycznej swobodzie nad ranem pozostał smród i bałagan ......
 
 
Kaeso 
aktywny forumowicz

Imię: Imię
Nazwisko: Nazwisko
Dołączył: 27 Lis 2011

Skąd: Pomerania
Wysłany: 02-07-2012, 9:22    

Hej, Adam! Fakt, fotografia nie jest dziedzina sztuki, jednakże swoją niewyważoną wypowiedzią obrażasz wystawiające "u Ciebie" osoby! Jeżeli Ci się nie podoba to im zakaż lecz pamiętaj: " Szczególny to zapał, iż powstaje przeciw tym, którzy wskazują publiczne błędy, a nie przeciw tym, którzy je popełniają." Lub naucz. Cytat- B. Pascal.
 
 
jon65 
aktywny forumowicz

Imię: Janusz
Nazwisko: Grządko
Dołączył: 06 Paź 2009

Skąd: Międzyrzecz, lubuskie
Wysłany: 02-07-2012, 10:42    

Drogi Adamie, to cenne że chce ci się robić rzeczy, które są korzyścią dla innych i przestrzenią gdzie mogą zaistnieć różni ludzie, ponieważ różnorodność wzbogaca każdego. Sztuka może nawet szczególnie potrzebuje poczucia wolności i może cię to zdziwi ale poczucia bezpieczeństwa, nie od słów krytyki, która jest nieodłączną częścią procesu twórczego ale od gombrowiczowskiego upupienia, kiedy ktoś z urzędu, chcę cię trzymać w krótkich porciętach, strofuje jak chłopię, karci jak rozkapryszonego dzieciaka, gdy wypowiadasz opinię niezgodną z przyjętym wzorce, a dlaczego do cholery Słowacki wielkim poetą był, skoro nie był, dla mnie nie był, nie wszystko co sądzą lokalne "autorytety" jest prawdą objawioną, mogę mieć i mam własne zdanie i mam prawo je wypowiedzieć. Nie wiem jak długo będę miał taką możliwość, ponieważ ostatnio dostałem ostrzeżenie, jakobym łamał zasady forum, mimo że starannie ważę słowa, nie atakuję nikogo personalnie, piszę raczej o tym w co wierzę, że jest słuszne i wszystkim służące, takie zasady savoir vivre. ale to pewno znowu "wydumane pierdoły" cytując klasyka
_________________
jon65
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template Chronicles v 0.2 modified by Nasado S.Kwasniak 2007 Done by Rzezbiarz
Wszystkie prawa zastrzeżone