Forum Rzeźbiarzy Forum Rzeźbiarzy
RZEŹBA w DREWNIE
Dla tych co rzeźbią i kochają piękno
Kochasz sztukę?Zapraszamy

FAQFAQ  Tutaj MieszkamTutaj Mieszkam  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum
Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: kwasniakos
25-01-2009, 9:04
gramatyka rzeźby
Autor Wiadomość
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 19-01-2009, 9:11    gramatyka rzeźby

Hej, chcę tu ukazać swoje przemyślenia dotyczące sztuki rzeźbiarskiej. Zapraszam do dyskusji, sporu... Na początek:

1. Rzeźbą wszystko to.
1. 1 Kosmos - rzeźba nad rzeźbami, rzeźba rzeźb. 1. 2 Słońce - rzeźba dająca światło, blask, lśnienie. 1. 3 Ziemia - harująca rzeźba. 1. 4 Człowiek - rzeźba będąca dłutem. 1. 5 Motyle, kwiaty - rzeźby wychowujące do piękna.
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 19-01-2009, 2:37    

Tak żeby zacząć to najbardziej mnie kręcą te rzeźby które "wychowują do piękna" pokazując to piękno w miarę możliwości bez zbędnych treści, oczywistości które zmuszają, narzucają interpretację. Dają wolność odbioru.

Ale sobie zafilozofowałem :oops: :roll:
_________________
Darek Z.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 19-01-2009, 3:47    

Kiedy rzeźba jest bez zbędnych treści? Moim zdaniem - jest wówczas, gdy nikogo ani niczego nie naśladuje (odzwierciedla, przedstawia). A więc jest sama sobą. Rzeźbą, o której nie można powiedzieć, że jest podobna do kogoś, czegoś. Jest wtedy rzeźbą niczego nienarzucającą, dającą każdemu autonomię odbioru (interpretacji). Obrazowo rzecz ujmując, taka rzeźba jest jak góra, drzewo, rzeka, pomidor czy fiołek trójbarwny...
 
 
wowo 
aktywny forumowicz

Dołączył: 22 Gru 2008

Skąd: czarnów
Wysłany: 19-01-2009, 5:53    hm....

Tak sobie myślę że to wszystko prawda. Otaczający nas świat "broni się artystycznie sam", jednak dużo zależy od odbiorcy, nas samych. Ile jesteśmy w stanie dostrzec tego uletnego piękna. Jeżeli chodzi zaś konkretnie o rzeźby to najpiękniejsze widzę w lesie koło mojego domu. Tętniący życiem las, procesy w nim zachodzące tworzy cudeńka o jakich nie śniło się żadnemu z nas. Zwłaszcza z "umierających" dzrzew wydobywają się w przestrzeń formy piękne, niebanalne, oczarowujące widza - odbiorcę.
 
 
Krzysztof Przyg 
aktywny forumowicz


Imię: Krzysztof
Nazwisko: Przygoda
Dołączył: 06 Gru 2008

Skąd: Przywidz
Wysłany: 19-01-2009, 6:15    K

te wytfory twojej wyobrażni to rzeczywiście kosmos. cudo we wszechświecie ! POZDRAWIAM KRZYSZTOF PRZYGODA.
_________________
krzychu!!!
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 19-01-2009, 6:18    

Można by więc mówić, że każdy znajdzie piękno, jeśli raczy zwrócić uwagę na rzeźby, których niezliczoność wokoło. Mnie jednak bardziej interesuje nie relacja między odbiorcą a rzeźbą natury czy rzeźbą wykonaną przez człowieka. Nie indywidualne preferencje. Ciągle myślę o rzeźbie istniejącej sama dla siebie, bez społecznych celów. W taki sposób, sądzę, istnieje kosmos: nie ma ani sensu, ani celu. Po prostu - jest. Tak też może istnieć rzeźba wydłubana w drewnie czy w dowolnie innym materiale. A więc sztuka dla sztuki. W tym widzę piękno rzeźb. Na tym zasadza się - w moim przekonaniu - piękno i... wyjątkowość rzeźbiarstwa.

Krzysztof Przygoda

Wyobraźnia? Ale... czy można mówić o "mojej" wyobraźni? Czy rzeźbiarz ma swoją wyobraźnię... Zmierzam wprost, bez ogródek do pytania: czy... istnieje rzeźbiarz? Moim zdaniem (mówię to, mając świadomość tego, co mówię), rzeźbiarz nie istnieje... Nie ma więc wyobraźni mojej. Inaczej mówiąc, w rzeźbieniu niczego sobie nie wyobrażam. Rzecz o procesie tworzenia, czyli czymś bez wątpienia pasjonującym i... magicznym.
Ostatnio zmieniony przez kwasniakos 21-02-2009, 6:17 , w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 19-01-2009, 9:16    

Ja osobiście nie widzę potrzeby tworzenia sztuki dla sztuki. Wszystko co robię powinno mieć jakiś cel. Tworzenie dla samego tworzenia to takie zaśmiecanie świata, a ja tego już nie chcę robić. Świat jest piękny i bez moich wytworów. Zgadzam się z tym, że proces tworzenia jest fascynujący sam w sobie. Ale zawsze jest wywołony przez jakieś czynniki zewnętrzne przez jakiś impuls wewnętrzny. Nie żyjemy przecież w próżni . Żyjemy w kosmosie który jest właśnie po to aby w nim żyć. Prawdziwa przyjemność tworzenia to świadomość, że to co robię jest komuś potrzebne. Piękno jest właśnie w tym, że wszystko jest po coś i w jakimś celu, a jeśli my tego nie widzimy to już chyba nasza wina.
_________________
Darek Z.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 19-01-2009, 11:12    

Dariusz Zawadka

Jeśli tworzysz w jakimś celu i jeśli widzisz cel (sens) swojej twórczości, to jest to piękne. A jeśli jeszcze ów cel umiesz zrealizować i jeśli twój wysiłek inni zauważają, doceniają - to tym bardziej piękne.

Natomiast ja patrzę na tę sprawę tak: kosmos (materia, życie) nie istnieje po coś i nie ma żadnego sensu, po prostu jest i tyle. Jest to istnienie dla samego istnienia.

A skoro tak, to niby dlaczego miałbym szukać jakiegoś celu. Ja - maciupeńka iskierka, niemal nic, jeżeli nie nic zgoła...

Zaśmiecanie, cóż, parę rzeźb z drewna czyż może zaśmiecić cokolwiek. Czym w takim razie jest choćby tylko wyrzucanie odpadków do lasu, że nie wspomnę o ściekach itp.
 
 
Artur 
aktywny forumowicz


Dołączył: 17 Maj 2008

Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 20-01-2009, 8:06    

A co taka "maciupeńka iskierka, niemal nic, jeżeli nie nic zgoła... " może wiedzieć o celowości istniena lub jej braku?
 
 
wowo 
aktywny forumowicz

Dołączył: 22 Gru 2008

Skąd: czarnów
Wysłany: 20-01-2009, 8:41    :-)

Panie Arturze trafne spostrzerzenie... A co do sztuki: celowość działania i jego następstwa są procesem bez którego nie następuje relacja miedzy nadawcą a odbiorcą a tylko w tej relacji zrodzić się może piękno. Czysta witkacowska forma i inne tego typu fantasmagorie nie mają dla mnie racji bytu. Piękno jest pięknem w momencie w którem ktoś orzeknie że nim ono jest, bez tego kogość nieistnieje. Zawiła to metafizyka, ale trzyma się konwencji postów...
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 20-01-2009, 8:55    

Artur

Moje:

"A skoro tak, to niby dlaczego miałbym szukać jakiegoś celu. Ja - maciupeńka iskierka, niemal nic, jeżeli nie nic zgoła..."

Artura:

"A co taka "maciupeńka iskierka, niemal nic, jeżeli nie nic zgoła... " może wiedzieć o celowości istniena lub jej braku?"

Cóż, piszę o szukaniu, nie zaś wiedzy - to jednak dwie różne sprawy...

Proszę pokornie nie mówić, że mówię coś, czego nie powiedziałem...


wowo

Cóż, nigdzie nie pisałem o czystej witkacowskiej formie, ale, owszem, o sztuce dla sztuki. To są zupełnie odrębne sprawy.

W rzeźbie przede wszystkim liczy się dla mnie treść, wręcz zagęszczona - pokłon symbolizmowi. Forma? Nie umiem niczego powiedzieć o czystej formie... W rzeźbieniu forma jest dla mnie nieodłącznie zespolona treścią.

Cel, celowość? Nie szukam celu i ani mi się śni to czynić. Natomiast jeśli odbiorca rzeźby pragnie szukać celu, cóż, jest wolny w swojej percepcji...

Powstaje tu problem relacji: rzeźba - odbiorca, rzeźba - twórca. Raczej - "twórca", gdyż neguję możliwość tworzenia, ale to odrębna sprawa.

Rzeźba a odbiorca - ta relacja mnie nie zajmuje, gdyż szanuję autonomię odbiorcy. To, jak odbiorca traktuje rzeźbę, co w niej znajduje, jak do niej podchodzi - nie będzie przedmiotem ani mojej troski, ani analizy. Powtarzam, wynika to z mojego szacunku dla odbiorcy. Nie chcę i nie będę naruszać jego wolności w odbiorze rzeźby.
Ostatnio zmieniony przez kwasniakos 21-02-2009, 6:49 , w całości zmieniany 1 raz  
 
 
wowo 
aktywny forumowicz

Dołączył: 22 Gru 2008

Skąd: czarnów
Wysłany: 21-01-2009, 2:58    :-)

ciekawe podejście, twoje podejście.... ja często zastanawiam się jednak tworząc (mówię bardziej o malowaniu) o relacji dzieło - odbiorca. Nie twierdzę tu że "jadę pod publiczkę" tak jak robi to wielu artystów, ale jednak gdzieś w głowie tkwi mi myśl jak to co robię zostanie odebrane. Myślę że podświadomie każdy o tym myśli. Nie ma akcji tworzenia dla samego tworzenia, człowiek to substancja żywa i nie oderwie się od pewnych zjawisk, zwłaszcza psychologicznych.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 21-01-2009, 4:05    

Rozumiem to tak, że twoje podejście jest odwrotne do mojego, przeciwstawne. Myślę tu głównie o tworzeniu, procesie tworzenia, ponieważ relacja dzieło - odbiorca zupełnie mnie nie zajmuje.

Otóż, sztuka dla niej samej (jak ja to ujmuję, inspirując się Przybyszewskim), tworzenie dla tworzenia (jak to wyrażasz) - istnieje. Dodam, że chyba tylko ono (oraz jego przeciwieństwo, czyli - niszczenie) istnieje w sposób absolutny, czyli niezniszczalny. Inaczej mówiąc, skoro wszystko, co jest, zniknie, ulegnie zagładzie, to pozostanie tylko to jedno: tworzenie - niszczenie. Być może cały wszechświat jest właśnie tym: tworzyć - niszczyć. Jest tym zjawiskiem. Coraz bardziej jestem o tym przekonany...

I teraz człowiek - tak, w twojej koncepcji to istota żywa, mająca psychikę, intelekt itd.

Tymczasem w mojej koncepcji człowiek jest narzędziem takim samym, jak wszystko inne narzędzia, jakimi posługuje się wspomniany wyżej proces tworzenia - niszczenia. Różnica polega na tym, że człowiek ma świadomość tego, że ma świadomość. Pojmuję to tak, człowiek może myśleć o swoim myśleniu. Różnica istotna, ale - jakże tragiczna, bo człowiek może sobie uświadomić, że wszystko nie ma sensu.

Jaki bowiem sens jest w tym, że niczego nie będzie? Chyba tylko taki sens, że to bez sensu. Czy można by to nazwać tak: sensowny bezsens?...

Teraz mogę powiedzieć nieco więcej, dlaczego relacja dzieło - odbiorca mnie nie zajmuje. Nie chodzi tylko o autonomię odbiorcy (to, co zrobi z dziełem, to jego rzecz i guzik mi do tego).

Tego, co utworzyło kosmos, a zatem i mnie, nic - tak przypuszczam - nie obchodzi ów kosmos, a zatem i ja. Unicestwione zostanie wszystko. Skoro więc w żaden sposób nie mogę ocalić ani siebie, ani swoich dzieł, pozostaje mi tylko mieć świadomość, że tak ma być.


Posłużyłeś się terminem "tworzenie dla tworzenia". Termin ten zaciekawił mnie, stąd pozwoliłem sobie pójść trochę jego tropem.

Natomiast w swoich rozmyślaniach nie używam tego terminu. Posługuję się innym: sztuka dla sztuki.

Sztuka dla sztuki - czyli dla niej samej, ze względu na nią i bez względu na cokolwiek innego. Tak więc sztuka niezajmująca się czymś, co nie jest nią. Analizująca swoje własne zasady, swój byt, swoje priorytety. Abstrahująca od celów społecznych, politycznych, narodowych, ekonomicznych itp. Postępująca tak, jakby niczego poza nią nie było lub też - jakby wszystko nią tylko było.
Ostatnio zmieniony przez kwasniakos 21-02-2009, 6:50 , w całości zmieniany 1 raz  
 
 
zyga 
aktywny forumowicz


Imię: Zygmunt
Nazwisko: Famuła
Dołączył: 14 Lip 2008

Skąd: Częstochowa
Wysłany: 21-01-2009, 7:16    

"Jak dymek z papierosa...."
Za horyzontem dyskusji o gramatyce rzeźby, stworzyłem w tej chwili dzieło jednej chwili -"Ulotność".
Pozdrawiam.
/www.rzezbiarz.idl.pl/obrazki/][/URL]
Obrazek nie mojego autorstwa.
Ostatnio zmieniony przez kwasniakos 21-02-2009, 6:50 , w całości zmieniany 1 raz  
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 21-01-2009, 8:11    

Dym się ulotnił, przepadł, a jednak pozostał i trwać będzie, dopóki to ujęcie lub jego kopia nie zostaną unicestwione. Sztuka: nieistniejące istnienie...
 
 
wowo 
aktywny forumowicz

Dołączył: 22 Gru 2008

Skąd: czarnów
Wysłany: 21-01-2009, 8:53    idąc tym tropem...

ku czemu zmierzamy w naszych przemyśleniach ? Tworzymy intelektualny labirynt, stosy semantycznych "wyroczni" a wystarczy po prostu.....żyć.... tworzyć, bez zbędnego zastanawiania się nad losem swoim, naszych dzieł, odbiorcą. Pewne procesy (im jestem starszy tym bardziej to rozumiem) dzięją się troszkę "poza nami", nie mamy na nie wpływu, głownie procesy twórcze. Po 15 latach malowania obrazów napawania się klimatem procesu tworzenia, zabawą formą, wymyślaniem tematów wiem już co sprawia mi największą satysfakcję ! Najsympatyczniejszym zjawiskiem, sprawiającym mi niewymowną radość jest świadomość, że wytwór mojego intelektu i rąk bytuje poza mną, staje się przekazem mojego jestestwa, urzeczywiśtnia, unaocznia moją myśl. daleko ode mnie w różnych częściach świata cząstki mnie krzyczą mną ! nic piękniejszego nie może się zdarzyć twórcy. To trochę tak jakby spłodzić 150 dzieci, które w różnych miejscach opowiadają o tobie innym ludziom ! fantastyczne uczucie...
pzdr. dla wszystkich !
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 21-01-2009, 9:25    

Bardzo mi się to podoba, co napisałeś. Sama idea - po prostu... żyć - piękna, coś na kształt carpe diem...

Jeśli chodzi o mnie, samo życie, samo robienie (tworzenie) czegoś nie satysfakcjonuje mnie. Towarzyszy robieniu refleksja nad robieniem i refleksja na samą... refleksją.

Ciebie cieszy to, że twoje dzieło żyje poza tobą, jest u innych, coś sprawia. Tworzysz więc coś z myślą o innych. Piękne!

Stoję na drugim biegunie. Los rzeźby poza mną, jej byt u ew. odbiorcy zupełnie mnie nie obchodzi. Nie traktuję bowiem rzeźba - jako cząstki siebie. Ty swoje dzieła wręcz nazywasz dziećmi. Jeśli moje trafią do kogoś, to dla mnie nie istnieją. Gdybym je zobaczył, nie patrzyłbym na nie jako swoje, lecz... cudze.

Ku czemu zmierzamy, pytasz?

Spróbuję odpowiedzieć, a właściwie już odpowiedziałem. Ku teorii. Można tworzyć coś bez refleksji nad tworzeniem i to piękne. Jednak tak nie umiem, nie chcę. Sztuce - tak sądzę - powinno także towarzyszyć uświadamianie sobie samego tworzenia.

Zmierzam zatem do..., inaczej: próbuję..., jeszcze inaczej: mam pewną koncepcję (wizję) rzeźby, rzeźbienia, rzeźbiarstwa. Może uda mi się tę wizję ukazać, może uda się zmienić, zrewolucjonizować myślenie o rzeźbie.

Słowem, uważam, że najważniejsza sztuka, jaką jest rzeźba, niesłusznie pozostaje gdzieś na marginesie.

No, dobrze, dopowiem do końca (poprzez pytanie): czy istnieje jakakolwiek inna sztuka poza rzeźbą? Skoro - powtórzę punkt wyjścia - rzeźbą wszystko to...


Czemu nie? Idźmy - jak to się powiada - za ciosem.

Tradycyjna kwalifikacja w zakresie sztuki mi nie odpowiada. A zatem:

2. Czym sztuka
2. 1 Jest jedna sztuka - rzeźba. 2. 2 Muzyka - rzeźba z dźwięków. 2. 3 Malarstwo, fotografia - płaska rzeźba. 2. 4 Literatura - rzeźba ze słów. 2. 5 Film - rzeźba płaska ruchoma.
Ostatnio zmieniony przez kwasniakos 23-02-2009, 8:59 , w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 22-01-2009, 2:38    

"Tego, co utworzyło kosmos, a zatem i mnie, nic - tak przypuszczam - nie obchodzi ów kosmos, a zatem i ja. Unicestwione zostanie wszystko. "
Po co więc został stworzony kosmos, a zatem i ja?

A czy istnienie, życie też jest sztuką?
A czy życie też jest rzeźbą, a może rzeźba życiem?

"Zmierzam zatem do..., inaczej: próbuję..., jeszcze inaczej: mam pewną koncepcję (wizję) rzeźby, rzeźbienia, rzeźbiarstwa. Może uda mi się tę wizję ukazać, może uda się zmienić, zrewolucjonizować myślenie o rzeźbie."
W jakim celu - czyżby dla samego zmierzania, próbowania, ukazywania, zmieniania...?
... zrewolucjonizować ? - życzę powodzenia wielu próbowało i próbuje.

Z tą "cząstką siebie", którą zostawiam w tym co robię - to ja też tak mam. Mam potrzebę dzielenia się z innymi, współistnienia. Bez odbiorcy sztuka nie istnieje. Jest wtedy czymś czego nikt nie może nawet nazwać. No chyba, że odbiorcą można nazwać samego twórcę. Tworzenie dla samego siebie?
_________________
Darek Z.
 
 
wowo 
aktywny forumowicz

Dołączył: 22 Gru 2008

Skąd: czarnów
Wysłany: 22-01-2009, 3:01    :-)

Mam takiego kolegę który kiedyś powiedział: prawdziwy artysta wstaje o 6.00 rano, wypija kawę i zap...... Słowa te był pokłosiem ostrych dywagacji dotyczących pracy twórczej moich kolegów artystów. Słowa te nauczyły mnie bardzo dużo może więcej niż nie jedna książka nie jeden traktat filozoficzno - estetyczny. To "ludźka rzecz pogadać" i czasami trzeba, ale najważniejsza jest praca umysłu i rąk, wtedy "wszystko czego się dotykamy" staje się sztuką !
 
 
rudiart
[Twój profil został usunięty!]

  Wysłany: 22-01-2009, 7:26    "gramatyka rzeźby"

Hej Wowo,
wybacz, mam masę bardzo ważnych spraw osobistych ale nie mogę odmówić sobie przyjemności napisania posta :lol: Bardzo ładnie to napisałeś Wojtas, może można by było to inaczej sformułować ale jeżeli pozwolisz to zgadzam się z Tobą i mógłbym podpisać się pod Twoim postem :lol: tak trzymaj :mrgreen:
Pozdrawiam serdecznie
Rudi
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 22-01-2009, 9:25    

Dariusz Zawadka

1) Po co jest kosmos? Nie interesuje mnie cel kosmosu. Cel sztuki - tak: sztuka dla sztuki. Ale cel czegoś poza sztuką jest mi obcy. Naukowcy (także religia) dowodzą, że kosmos zniknie. Wierzę im. Nie wierzę, że jest życie poza kosmosem, życie po śmierci. Zagłada, jak myślę, jest ostateczna.

2) Wszystko to rzeźba, a więc i życie. Nie ma wyjątku, wszystko, co jest, to rzeźba.

3) Dziękuję za życzenie powodzenia. Próbować trzeba, choć to niedorzeczność, skoro nic nie przetrwa...

4) Sztuka istnieje sama dla siebie, nie potrzeba jej odbiorcy. Czy tworzę dla siebie? Nie. Dla sztuki, dla niej samej. Kiedyś zaraz po wyrzeźbieniu czegoś paliłem to coś. Ba, można tylko opisać rzeźbę, jakby ona wyglądała, gdyby ją zrobić, nie trzeba rzeźbić...

Na marginesie, uważam, że nie ma tworzenia, że niczego nie można utworzyć, ale to odrębna sprawa.

wowo

To pięknie, że masz tak wspaniałego kolegę. To świetnie, że ma taką zasadę: wstawanie o szóstej idt.

Mam nieco inną zasadę: Rzeko, nieś mnie, jak raczysz i gdzie raczysz...

Oznacza to, że np. przez cały rok nie nie zajmuje mnie rzeźba. To znów zajmuję się rzeźbą niemal bez snu...

Teraz Rzeka poi mnie teoretyzowaniem, ale jeśli porwie ku czemuś innemu, bez wahania rzucę teorię i powierzę się nurtowi... Nie ja bowiem zrobiłem Rzekę, lecz ona mnie, ma zatem do mnie wszelkie prawa, a ja - jedynie wdzięczność wobec Niej, że raczyła mnie uczynić (wyrzeźbić)...
Ostatnio zmieniony przez kwasniakos 21-02-2009, 6:52 , w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 22-01-2009, 9:41    

"prawdziwy artysta wstaje o 6.00 rano, wypija kawę i zap...... "
Za jakiś czas ...prawdziwy artysta wstaje o 6.00 rano, wypija herbatę i zastanawia się po co przez tyle lat pił kawę i zap... :cry: :roll:
_________________
Darek Z.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 22-01-2009, 9:45    

Dariusz Zawadka

Hm, być może zatem jest tak, że "prawdziwy artysta" to ten, który niczego nie robi...
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 22-01-2009, 10:05    

"Czy tworzę dla siebie? Nie. Dla sztuki, dla niej samej."
Sztuka dla Ciebie to Osoba?

"Ba, można tylko opisać rzeźbę, jakby ona wyglądała, gdyby ją zrobić, nie trzeba rzeźbić... "
Opisać można wszystko - zrobić nie.

"Hm, być może zatem jest tak, że "prawdziwy artysta" to ten, który niczego nie robi..."
... być może zatem jest tak, że "prawdziwy artysta" to ten, który nie zna teorii...
_________________
Darek Z.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 22-01-2009, 10:34    

Dariusz Zawadka

1) Czy sztuka to osoba?

Chciałbym, aby był to ktoś mający Rozum, a więc człowieczą cechę. Niestety, myślę, że ani sztuka, ani kosmos nie mają rozumu (rozumu w takim znaczeniu, jak my to pojmujemy, jak też rozumu definiowanego w jakiś sposób pozaludzki). Nie wierzę, aby kosmos (sztuka) były inteligentne, świadome, mające uczucia itp. To po prostu: martwa materia (kosmos), a sztuka to a) abstrakcja, twór naszego umysłu, b) dzieła sztuki.

Zresztą, sama "osoba" to też ciekawa sprawa, wszak nie ma w niej niczego spoza kosmosu, jest więc utworzona ze składników, z jakich jest i kosmos.

2) No, tak, zgadzam się: nie sądzę, że można zrobić nowy kosmos. Ale... nauka dopiero jest na początku, więc... może za miliard lat jakaś cywilizacja odkryje prawa, wedle których można będzie zrobić nowy kosmos albo wiele kosmosów...

3) "... być może zatem jest tak, że "prawdziwy artysta" to ten, który nie zna teorii..."

Cóż, mogę się zgodzić, wszak do robienia rzeźby nie trzeba znać teorii rzeźby czy teorii robienia rzeźby... Rzecz w tym, co to za termin: "prawdziwy artysta". Skoro jest prawdziwy, to znaczy, że jest też i fałszywy... Jak odróżnić artystę prawdziwego od artysty fałszywego? Słowem, nie sądzę, aby termin "prawdziwy artysta" coś znaczył, był potrzebny.
_________________
 
 
wowo 
aktywny forumowicz

Dołączył: 22 Gru 2008

Skąd: czarnów
Wysłany: 22-01-2009, 10:59    hej Rudi !!!!

Hej Rudi przyjacielu... czuję a czucie to "podstawa" że jesteś "sztywnym" gościem...a nawet bardzo "sztywnym" gościem ... i za to Cię szanuję.... nie poddajesz się konwenansom, nie tworzysz socrealistycznych monumentalnych bohomazów, ie dywagujesz na teamty małoznaczące: jakie dłuto dobrać do jakiego kawałka drena, jaką bejcą pomalować coś tam coś tam... jak "wypaść wspaniale" ! Nie przejmujesz się że w Twojej praconi coś tam coś tam... wiesz nie musisz nic, absolutnie nic udowadniać ! sztuka, sztuka prawdziwa, artyzm broni się sam ! A TY (bez kadzenia), po męsku , "na sztywno".....tak jak ja wypijsz o 6.00 wypijasz kawę i zap... i Takich ludzi życzę sobie, Tobie, nam wszystkim.... !!!!


pzdr. !!!
 
 
rudiart
[Twój profil został usunięty!]

  Wysłany: 23-01-2009, 6:27    "gramatyka rzeźby

Hej Wojtas, dzięki przyjacielu, nie przesadzaj :oops: no wypada mieć jakieś poglądy jak się coś kocha i od wielu lat tym żyje :lol:
Niby mówią że tylko krowa nie zmienia poglądów :mrgreen: ale z drugiej strony jak coś przetestujesz, przerobisz przez ćwierć wieku z okładem, to można mieć pewność że tak właśnie jest i wątpliwości poszły won :lol:
Pozdrawiam serdecznie
Rudi
 
 
Artur 
aktywny forumowicz


Dołączył: 17 Maj 2008

Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 23-01-2009, 7:31    

Nie zauważyłem twoich poprzednich postów, absent mind. Teraz je przeczytałem i jako polemikę mógłbym wysunąć kontr-teorię: Wszystko Jest Żabą, ale to już nie mieści się tematycznie w tym forum.
  
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 23-01-2009, 8:25    

Artur

Dobrze, tak sądzę, że używasz trybu przypuszczającego (czasownik: mógłbym). Dobrze, bo czy o sobie samym powiedziałbyś: jestem żabą...

Ja o sobie z przekonaniem mówię: jestem rzeźbą i potrafię to udowodnić. Nie podjąłbym się udowadniania tego, że jestem żabą. A ty...
 
 
Artur 
aktywny forumowicz


Dołączył: 17 Maj 2008

Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 25-01-2009, 12:02    

No to pomogłem ci w znalezieniu jednego wyjątku do twojej teorii.
Wszystko jest rzeźbą, ale nie jest nią żaba!
  
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 25-01-2009, 6:18    

Artur

Mam pecha i mam szczęście.

Pech, bo nie pomogłeś mi, nie szukałem wyjątku w mojej teorii, bo takiego nie ma. Moja teoria nie przewiduje żadnego wyjątku. Jest absolutna, totalnie absolutyzuje rzeźbę...

Nigdzie nigdy nie stwierdziłem, że żaba nie jest rzeźbą.

Może przytoczysz taką moją wypowiedź, w której pisałem, że żaba nie jest rzeźbą... Jednak prędzej Wenus z Milo zamieni się w słup niskiego napięcia, niż uda ci się taki cytat przytoczyć...

A szczęście mam dlatego, że drążysz, szukasz luk, dajesz do myślenia, a to cenna rzecz.
 
 
kwasniakos 



Imię: Stanisław
Nazwisko: Kwaśniak
Dołączył: 22 Cze 2007

Skąd: Wydrze-Podkarpacie
Wysłany: 25-01-2009, 6:19    

Widzę że powstał temat który według mnie niewiele albo i wcale, ma wspólnego z praktyczną nauką rzeźbienia,Dlatego postanowiłem stworzyć nowy dział forum."Rozmowy o Sztuce" w którym się właśnie znajdujemy,gdzie ten i jem u podobne tematy będą mogły być kontynuowane.
_________________
Dziwny jest Ten Świat ....... to nie słowa to fakt..
www.rzezbiarz.idl.pl
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 25-01-2009, 6:32    

Świetnie, dziękuję za uwagę i stworzenie tego nowego działu!
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 25-01-2009, 9:09    

Nie ja rzeźbię, a mnie rzeźba lepi, gdyż jestem tylko przygodną gliną. Niech będę zatem gibki i uległy pod dłutkiem, które mnie żłobi.

Jestem przydatny tylko ze względu na rzeźbę grającą mną wedle swojej konieczności. Ślepej.
 
 
Artur 
aktywny forumowicz


Dołączył: 17 Maj 2008

Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 26-01-2009, 7:17    

Absen mind, nie wiem, czy to pech, czy szczęście dla ciebie, ale nie zamierzam więcej "drążyć i dawać do myślenia" w tym temacie.
Rzeźba obroni się bez naszych słów, no nie?
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 26-01-2009, 7:25    

Artur

Dzięki, ty wolny człowiek, co zamierzasz, czego nie zamierzasz, twoja rzecz.

Ps. Nigdy nigdzie nie pisałem o obronie rzeźby, natomiast o teorii rzeźby - tak.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 30-01-2009, 12:18    

Zanim powstała, już rzeźba była, jaka miała być, nic w niczym nie mogę zmienić.
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 30-01-2009, 12:45    

Właśnie w tym jest piękno, że próbujemy zmieniać.
Czym, kim więc jest twórca? ... jeśli nie może zmienić tego co już jest?
Może wydobywa, odkrywa tylko to co już jest?
A może to co już jest wydobywa, odkrywa, kształtuje tego twórcę?
_________________
Darek Z.
  
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 31-01-2009, 1:25    

Dariusz Zawadka

O ile mógłbym ku czemuś się skłaniać, to ku temu: rzeźbiarz wydobywa, odkrywa i to wydobywane go zarazem kształtuje.

Na pewno odrzucam ideę, że rzeźbiarz coś zmienia, próbuje zmienić. Kim jest rzeźbiarz? Narzędziem, dłutem, raczej: żywym dłutem. Kimś (na pewno: czymś), kogo rzeźba wybrała sobie, aby ją uczynił. Nie akceptuję więc tego, że rzeźbiarz świadomie coś robi. Zakładam zaś podporządkowanie się rzeźbiarza rzeźbie, jego niewolnictwo, poddaństwo. Uznaję więc supremację rzeźbionego nad rzeźbiącym.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 01-02-2009, 12:04    

Rzeźba to transcendentalny myśliwy dybiący na rzeźbiarza.
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 01-02-2009, 8:32    

Nie wiem jak Ty ale ja nie lubię i nie chcę być zwierzyną łowną.
Odczułem nieraz to niewolnictwo i poddaństwo wobec rzeźbionego, może to rzeczywiście wciągnąć. Uzależnienia jednak przestały mnie interasować bo nie wiedomo dokąd prowadzą, a raczej wiadomo...do braku wolności.
_________________
Darek Z.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 02-02-2009, 9:01    

Dariusz Zawadka

Byle mucha nie znosi zamknięcia, byle dżdżownica bije się o swą wolność. Wolność mam za najważniejszą wartość.

Jednak wolność, jestem o tym przekonany, to iluzja. Nie będę tego rozwijać.

Człowiek jednak jest istotą inną niż zwierzęta, one dla swojej wolności gotowe są bić się, ile mają sił. Człowiek, co wiele razy udowodnił, oddaje życie za wolność. Ale i... dobrowolnie rezygnuje ze swojej wolności.

Poddaństwo wobec rzeźby (rzeźbiarstwa, rzeźbienia) wynika - w moim przypadku - z dwóch głównych powodów. 1) To nie ja siebie utworzyłem, ale zostałem ulepiony (wyrzeźbiony). Nie jestem więc panem swego losu. 2) Jeżeli wolność jest najważniejszą wartością, to dobrowolna rezygnacja z tej wartości, to świadome wyrzeczenie się jej, stanowi pewien akt, jest symbolem. Przede wszystkim podkreśla, że są takie idee, dla których można, warto oddać coś najcenniejszego. I to mnie najbardziej, jak sądzę, odróżnia od zwierzęcia. Kot z własnej woli nie poświęci swej wolności, jeśli ją zna, jeśli nie urodził się w niewoli. Kot też nie odda żadnemu kotu miski z mlekiem, gdy sam jest głodny. A tak jakże często czyni człowiek. Będzie głodować dla idei, dla kogoś... Odda życie dla sprawy...

To paradoksalne, ale niewola staje się największą wartością... (gdy się wie, w imię czego przekreśla się swą indywidualną wolność...).
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 02-02-2009, 12:16    

Problemem jest właśnie to w imię czego w imię jakich idei rezygnuje się z tej własnej wolności.
To co odróżnia nas od zwierzęcia to może jest właśnie możliwość wyboru nawet przeciwko instynktowi przetrwania gatunku.
Jeżeli tracę możliwość świadomego wyboru staję się zwierzęciem, które jest w niewoli instynktu... w niewoli idei.
_________________
Darek Z.
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 02-02-2009, 3:28    

Idę o wiele dalej, bowiem samego siebie mam za przedmiot - to w odniesieniu do sztuki (rzeźby), ale nie tylko. Pisałem wcześniej, wolność - w moim przekonaniu - to iluzja. Nie ma wolności, tak więc - taka prawda - nie mam powodu, aby rezygnować z wolności w imię jakiejś idei (sprawy). Nie mogę z czegoś zrezygnować, jeśli tego nie mam, jeśli nad tym nie władam. Skoro, z natury rzeczy, nie mam wolności, to nie zrezygnuję z tego, czego mi brak...

Trzeba to powiedzieć: niewola jest jedyną wolnością - paradoks. Ale jeśli to sobie się uświadomi, to wówczas takie istotne pojęcia, jak np. życie, śmierć, człowieczeństwo, sens, idee, wartości itd., prawda, piękno... tracą znaczenie, same stają się fatamorganą. Jeśli to się uzna, to wtedy ma się klucz do spełnionego, szczęśliwego bytu, istnienia.
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 02-02-2009, 11:22    

"Wolność mam za najważniejszą wartość. "
"...wolność - w moim przekonaniu - to iluzja. Nie ma wolności..."
... nie ma wiec najważniejszej wartości?
" Idę o wiele dalej"
Życzę Ci więc szczęśliwej podróży. Ja właśnie z niej powróciłem i cieszę się z tego bo nic ciekawego, wartościowego tam nie znalazłem. Może Tobie się uda?
Pozazdrościć Ci tylko tego przekonania i pewności (klucza), że poznałeś prawdę.
_________________
Darek Z.
  
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 02-02-2009, 11:49    

"...bo nic ciekawego tam nie znalazłem..." - nie mi wnikać w te słowa, nie mi analizować to, co wyłącznym prawem ich autora.

Czy znam prawdę? Nie zastanawiałem się nad tym. Sama prawda nie jest chyba ciekawa, najważniejsze to to, co się z prawdą czyni, jak się ją wykorzysta. W tym sensie prawda staje się kluczem do nieskończenie wielu wrót. Człek ma wówczas problem, w które wrota wejść.

Wrota z napisem "Rzeźba" wydają się najbardziej atrakcyjne.

Ps. Ale to samo - jeśli chodzi o atrakcyjność, magiczność - można powiedzieć o każdym z wrót...
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 03-02-2009, 12:03    

"... nie ma wiec najważniejszej wartości?"

Nie ma najważniejszej wartości i zarazem jest najważniejsza wartość. Nie ma w tym żadnej sprzeczności. Nie ma, bo nie istnieje cokolwiek, co byłoby absolutne, bezwzględne. Inaczej: wszystko jest relatywne.

Po Einsteinie nie można myśleć tak, jak przed Einsteinem... Zresztą, wiedział to Heraklit, ale to, co najbardziej odkrywcze z ludzkich dokonań i najbardziej oczywiste - pantha rei - ciągle jest nie do zaakceptowania. Prędzej fiołek trójbarwny stanie się żyrafą, niż ludzie uznają istnienie Rzeki (rzeki Heraklita).

Ps. Tę Rzekę uznałem, niech czyni ze mną, co tam sobie raczy.
 
 
kormoran
[Twój profil został usunięty!]

Wysłany: 03-02-2009, 6:40    

uff :mrgreen: chyba przestanę rzeźbić
  
 
 
absent mind 
aktywny forumowicz

Dołączył: 19 Sty 2009

Skąd: lubuskie
Wysłany: 03-02-2009, 8:06    

Ufff, być może przestanę teoretyzować...
 
 
Rav 
aktywny forumowicz

Imię: rafał
Nazwisko: budnik
Dołączył: 18 Cze 2008

Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 03-02-2009, 9:11    

Nie przestawaj Absent..
Z ciekawością to czytam- a może jestem tylko czyjąś lupą? :mrgreen:
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template Chronicles v 0.2 modified by Nasado S.Kwasniak 2007 Done by Rzezbiarz
Wszystkie prawa zastrzeżone