Forum Rzeźbiarzy Forum Rzeźbiarzy
RZEŹBA w DREWNIE
Dla tych co rzeźbią i kochają piękno
Kochasz sztukę?Zapraszamy

FAQFAQ  Tutaj MieszkamTutaj Mieszkam  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum
Poprzedni temat :: Następny temat
Pod uwagę forumowiczów...
Autor Wiadomość
zyga 
aktywny forumowicz


Imię: Zygmunt
Nazwisko: Famuła
Dołączył: 14 Lip 2008

Skąd: Częstochowa
Wysłany: 22-02-2010, 12:00    Pod uwagę forumowiczów...

Zastanawiam się i nie mogę znaleźć odpowiedzi, dlaczego jedne prace (w tym przypadku rzeźby), podobają mi się bardziej a inne mniej.
Dlaczego jedne, choć pozbawione właściwych proporcji, z wyrazistą, jakby zgrubną fakturą dłuta przykuwają moją uwagę. A inne o idealnych niemal proporcjach, wymuskane papierem ściernym, "wyidealizowane", sprawiają że wzrok się po nich prześliźnie, bez chęci zatrzymywania.
Myślę że w tych odczuciach nie jestem "przypadkiem klinicznym wymagającym profilaktyki", że inni reagują podobnie jak ja.
Zagadnienie jest z gatunku tematów czysto teoretycznych, akademickich.
Ale może ktoś zna odpowiedź?
Albo uświadomi mi, że wymagam profilaktyki.
 
 
gluch
[Twój profil został usunięty!]

Wysłany: 22-02-2010, 10:49    

Trzeba ci te rzezby oglądać , popijając herbatkę ze spirytusem , 150 ml herbaty
Lipton, 50 gr. spirytusu, łyżka miodu griczanego , łyżeczka soku z cytryny. Myślę
,że wtedy nie będziesz miał takich dziwnych dylematów, i jak Ci sie coś będzie
podobało to będzie. W wypadku dalszych watpliwości, pić drugą herbatkę , i td.
aż dylematy poznikają. Tutaj dawaj do oceny swoją prace , dla kontrastu
niepolerowaną ,i nich się ludziska wypowiadają. Tu się pisze teksty pod konkretne
rzezby , mistrzu Hej
 
 
Klimowski
[Twój profil został usunięty!]

Wysłany: 22-02-2010, 12:51    

zyga brawo ! trafne spostrzeżenie. Nie chcę się tu przylizywać bezlitośnie, choć myślę że, trochu zawsze można, powiem więcej trzeba zwłaszcza wtedy, gdy myśli i czuje się podobnie. Rozumiem Cię, ja mam też "coś takiego". Czasem przeoczę coś idealnego, a wzrok zatrzymuje mi się sam na......
Tu można używać całej poezji słów, które pochlebiają tym formom, kształtom, wykończeniom zdałoby się niewykończonym, niedopracowanym. Nierzadko nazwałbym takie rzeźby, rzeczy, "szczerą rozmową" , one są bez "polerki" "polerki słownej" ale nie mniej ładnie brzmiące i estetyczne. Są one myślami, słowami, muzyką. Przez ten brak "wypieszczenia", z nich idzie odczytać wszystko, "nie używając okularów" mając bardzo "kiepski wzrok". Często po tych surowościach, mocnych cięciach, zamyślonych skrzywieniach, formach prymitywnych można odgadnąć autora tych prac.
Jest też moim zdaniem druga strona medalu. Pójście na skróty, często lenistwo i co najgorsze, ktoś coś mógłby od siebie pokazać rękami co czuje, woli iść na skróty i używać np.wycinarek a reszta papier i wio z jakąś masówą nawet na własne, niekomercyjne dekorujące siebie potrzeby.
Imponuje mi zamierzona prostota, toporność i takie też wykończenie, zostawianie też śladów narzędzi, byle było to zamyślone, wykonane z premedytacją. To jest właśnie kunszt, to jest sztuka.
To jest moje zdanie. Proszę mnie nie ganić, zbyt surowo nie traktować. Wiem, zdaję sobie sprawę,że wszystkim nie dogodzę, bo różnimy się w gustach i sposobie widzeniu, spostrzegania i preferowania tego i owego, no, przecież to jest normalne. Co prawda mogę pisać jeszcze duuuuuużo na ten temat, no zresztą jak na większość tematów :mrgreen: , ale zostawiam też temat dla innych "do podłączenia się".
Mietek fajowo napisałeś :-D :-D To jest w moim stylu i zgadzm się z tym co piszesz, zwłaszcza receptura mi "pasi", choć przyznam, że nieczęsto się to zdarza zwłaszcza OSTATNIO. No idzie wiosna, może przesilenia mamy już za sobą ;-) ;-)
hej! :mrgreen:
 
 
malgorzata 
aktywny forumowicz


Imię: Małgorzata
Nazwisko: Kieras
Dołączyła: 03 Kwi 2008

Skąd: Mysłów
Wysłany: 22-02-2010, 7:12    

Jestem prostą, wiejską babą i pewnie nie mnie zbierać głos na temat sztuki...
Myślę jednak, że tak jak różnymi jesteśmy ludźmi , tak różnie odczuwamy piękno.
Wielość stylów sprawia, że każdy może znaleźć coś co do niego przemawia najbardziej. Nie ma chyba dzieła, które zachwycałoby wszystkich.
 
 
zyga 
aktywny forumowicz


Imię: Zygmunt
Nazwisko: Famuła
Dołączył: 14 Lip 2008

Skąd: Częstochowa
Wysłany: 22-02-2010, 7:55    

Mieczysławie.
Zastosowałem sie do Twoich rad. Powiem więcej. Przepis na ten rozjaśniający umysł napój, wkleiłem do "Ulubionych".

Andrzeju.
Rozwinąłeś moją myśl, dodając własne, bardzo trafne spostrzeżenia.

Małgorzato - kokietko.
Iluż z taką prostą, wiejską babą chciało by dzielić warsztat (rzeźbiarski).

Kilka dni temu znalazłem w internecie informację prasową wraz z przedstawioną rzeźbą. Pokażę dzisiaj obrazek a informację o nim wkleję jak tylko znajdę link.

www.rzezbiarz.idl.pl/obrazki/][/URL]

Rzeźba, jak napisano, jest naturalnej wielkości, domyślam się wielkości człowieka. Prawdopodobnie wykonana z metalu.
Ten styl przypomina mi to trochę twórczość Dudy-Gracza.
Twórca rzeźby w zamierzonym, jak sądzę celu, użył deformacji, przerysowania.
Gdyby ktoś "z naszych" zrobił wierną kopię w drewnie i pokazał na Forum, reakcję mogły by być skrajne.
Gdyby na jakieś wystawie,było dziesięć klasycznych, "wypieszczonych" rzeźb; papieża, różnych świętych itp. a na końcu stała właśnie ta. Czy nie przykuła by naszej uwagi?
Proszę nie myśleć że namawiam kogoś do naśladownictwa.
Rzeźba klasyczna, to rzeźba klasyczna.
 
 
malgorzata 
aktywny forumowicz


Imię: Małgorzata
Nazwisko: Kieras
Dołączyła: 03 Kwi 2008

Skąd: Mysłów
Wysłany: 22-02-2010, 8:38    

Nie wiem kto jest autorem rzeźby, jednak ostatnio została sprzedana na licytacji za miliony dolarów. Myślę, że gdyby stała sobie bezimiennie gdzieś w plenerze, wiele osób przeszłoby obok nie zwracając na nią szczególnej uwagi.
 
 
Jazzir
Gość
Wysłany: 22-02-2010, 9:33    

Witam serdecznie. Rzeźba jest z pod ręki Alberto Giacomettiego szwajcarskiego rzexbiarza i jak Małgorzata nadmieniła jest obecnie ( na razie - bo Macie szanse, pobić ten rekord ), najdrożej sprzedaną rzeźbą . Odlew z brązu patynowanego i jak to się potocznie określa, "poszedł" za 65 mln funtów na aukcji w domu Sotheby's w Londynie. Sam Giacometti to w/g mnie jeden z ciekawszych rzeźbiarzy ówczesnej jem u epoce (ur. się w 1901 roku) i tamtejszym prądom w sztuce. Związany z myślą kubistów. Znał się Picassem i tak dalej i tak można by pisać i rozmawiać.
Teraz jeśli można do Zygi - mam dobrego kolegę rzeźbiarza który kiedyś wcześniej rzeźbił w podobnym stylu , oczywiście w drewnie, lecz jeszcze bardziej topornie ( w sensie przenośni i dosłownym ). Rzeźby wyglądały ( były to w przeważającej mierze postaci ) , jak pokaleczone ofiary wybuchu bomby. Były niemalże poszarpane. I co? I były piękne. Tyle było w nich pasji, ekspresji że patrzyło się na nie jak na zjawisko nie codzienne. Każdy ma swój styl i zamysł tworzenia. Inni to odbierają wizualnie. Ale czy pozytywnie lub nie ,to już inna "muzyka" .Na razie.
 
 
gluch
[Twój profil został usunięty!]

Wysłany: 22-02-2010, 10:37    

Ja bym tej rzezby nie chciał za darmo , dla mnie ona była, jest, i będzie brzydka, jak wiekszość sztuki nowoczesnej, Do mnie to barachło nie przemawia. Wolę 100 razy
naszą autentyczną sztukę ludową.
 
 
czarnykot 
aktywny forumowicz


Dołączył: 10 Paź 2009

Skąd: Tychowo
Wysłany: 22-02-2010, 10:42    

popieram, to jest brzydkie.
pozdrawiam:)
_________________
Marcin Gryga
 
 
 
zyga 
aktywny forumowicz


Imię: Zygmunt
Nazwisko: Famuła
Dołączył: 14 Lip 2008

Skąd: Częstochowa
Wysłany: 22-02-2010, 11:27    

To informacja do w/w rzeźby: http://artbazaar.blogspot...-najdrozej.html

Tak Jazzir, ja w pierwszym poście napisałem że te "brzydkie", nieproporcjonalne często rzeźby przykuwają moją uwagę.
Widocznie we współczesnej sztuce, nie tylko we współczesnej zresztą, jest miejsce na sztukę przez wielkie "S", jak i tę niższego nieco lotu. Jeżeli coś jest nowe, odkrywcze, winno wzbudzić zainteresowanie.

A co do rzeźby Giacomettiego; jej wysoka cena wynika z głośnego nazwiska autora a przede wszystkim z faktu że już nie żyje.
 
 
skoya 
aktywny forumowicz

Imię: Jerzy
Nazwisko: Skóra
Dołączył: 12 Sty 2009

Skąd: Jaworzno
Wysłany: 23-02-2010, 8:40    

Ciekawy temat Zyga. Można dyskutować w nieskończoność.................. tak jak o wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Swietami Bożego Narodzenia albo o o tym czy impresjonistyczne malarstwo bardziej podoba się od realizmu akademickiego czy nie.....
czy w ogóle impresjoniści postimpresjoniści następnie kubiści, surrealiści itd to artyści a ich prace malarskie to dzieła czy tylko kiczowate malowidełka. A czy Nikifor to artysta i jego obrazki to dzieła czy nie..............Otóż moim zdaniem nie każdy tak samo odbiera sztukę i to jest cechą właściwą każdego człowieka że odczuwa przyjmuje piękno we własny sposób. To co Mieciowi wydaje się kiczem dla Edzia czy Fredzia będzie piękne a to co Fredziu Jurek czy Bronek albo nawet Andrzej uznają za mało interesujące innym wydaje się genialne. Jednym podoba się forma innym materiał jeszcze innym zupełnie coś innego. Dla mnie ta rzeźba nie jest warta tych pieniędzy to zrozumiałe ale nie mogę się zgodzić z tym że przeszedłbym obok niej obojętnie, szczerze mówiąc lubię tego typu prace gdzie widać trochę bardziej strukturę materiału surowość wykonania, nie zawsze podobająmi się pracę wymuskane wypieszczone śliskie odlakieru wypucowane.....chociaż tonie jest tak że to reguła. W swoich pracach czasami wkurza mnie to że muszę ślęczeć z papierem i dokańczać do znudzenia szczegóły czasami walę papier w kąt i zostawiam tak jak jest. kuty krzyż jest taim przykładem mojej pracy gdzie faktycznie chciałem by był właśnie taki, nie inny. Nie wyobrażam sobie by go wypolerować wyczyścić wyszlifować, nie miałoby to sensu.
Więc lubię i takie prace i siakie wszystko zależy czy faktycznie przykłują mój wzrok czy nie. Lubię pracę i Kubistów, realistów, surrealistów, impresjonistów,............. Lubię prace JędrkaMietka Zygi Fredka Małgosi, Marka Stasia.........ale nie wszystkie jakoś zostają w mojej pamięci teraz jestem w stanie napisać wam które wasze prace mi utkwiły i jestem w stanie je opisać a widziałem wszystkie które prezentowaliście, jednak tylko niektóre w mojej głowie siedzą. Pozdrawiam Jurek
_________________

 
 
Jazzir
Gość
Wysłany: 23-02-2010, 12:32    

Zgadzam się ze Skoy'em ( Jurek , dobrze odmieniłem? . Czy się nie odmienia? ). Wszystko jest umowne, określone dla potrzeby zaszuflatkowania, skatalogowania i zwykłej komunikacji między ludzkiej. Suma tej czy innej rzeźby tu nic niema do rzeczy. To sprawa ludzi którzy, w większości tylko inwestują. Jak czytamy jednym się to nie podoba innym tak. I oto właśnie chodzi. Tak jest ze wszystkim. Odkryto swojego czasu Nikifora na nowo. O.K. Była osoba i to niejedna która wypromowała niejako Nikifora po latach i umieszczono na postumencie artystycznym. Ja na ten typ działalności patrzę jak na malowanki , które mi się wcale nie podobają. Po prostu. Nie czuję patrząc na nie tego czegoś co człowieka pociąga i chciałby patrzeć i patrzeć. Stanisław Zagajewski - podobna osoba, tworząca z potrzeby serca . Czysta pasja. Twórca niezaprzeczalny, niepowtarzalny, którego odkryłem jakiś czas temu . Kto o nim słyszał ( pytanie retoryczne - nie tyle do Was , ale do osób troszkę zainteresowanych z poza forum). I tak dalej, i tak dalej. Ja patrzę i coś mi się podoba albo nie. Nie rozpatruje tego wszystkiego pod względem przynależności do nurtów w sztuce, poprzez kwestie kulturoznawcze itd. Nie jest to dla mnie ważne. Od tego są osoby które do takich rozpatrywań dzieła są przygotowane. Kocham góry. Patrzę na całą wielkość szczytu u jego podnóża i się napawam pięknem i tylko tyle. W tym samym miejscu stanie alpinista i prócz piękna góry rozpatruje trawersy, stopnie trudności i tak dalej. Amen.
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 24-02-2010, 12:28    

A może zwracają naszą uwagę rzeczy odbiegające od normy (naszej indywidualnej, wypracowanej, wyuczonej ...) Łatwiej zauważamy to co piękniejsze i to co brzydsze od tego co nam się podoba?
A może jest i tak, że widzimy rzeczy, które pasują do tej naszej normy, innych nie zauważając?
_________________
Darek Z.
 
 
Jazzir
Gość
Wysłany: 24-02-2010, 2:43    

Darku, ciekawa myśl. Bardzo ciekawa. To co odbiega od normy zawsze człowieka interesowało. Monotonia percepcji człowieka - nudzi i ogranicza. Przykład - morze, flauta absolutna. Świdrująca mózg cisza i płaskość dookoła , nuda. I nagle nieopodal, znienacka wynurza się grzbiet wieloryba z dodatkową fontanną wydmuchanej wody. To już jest coś. To na pewno by każdego uwagę przykuło . Tak, tu masz w zupełności rację. Jednakże dalej rozpatrując ten swoistego rodzaju dylemat , nasuwa mi się pytanie : Co w takim razie nam się podoba? Czy stopniowanie - to jest ładne, ale to piękniejsze postrzegając poprzez pryzmat naszych skali np. "od 1 do 10"? Czy to że coś na co patrzymy jest piękne , i to drugie też jest piękne, ale dlatego że jest inne od tego pierwszego i niepowtarzalne?
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 25-02-2010, 9:36    

A czy nie jest tak, że jeśli jesteśmy prawdziwi ( nie udajemy, nie oszukujemy się...) to podoba nam się to co jest prawdziwe, wypływające z wnętrza, niezakłamane, nieudawane? Jakoś to chyba wyczuwamy?
A może to stopniowanie, ocenianie co piękne, a co brzydkie. potrzebne jest nam dla uporządkowania świata wokół nas, żebyśmy go mogli jakoś zrozumieć? Szukamy rzeczy, które potwierdzają nasze dążenia i tych, które są nim przeciwstawne aby móc upewnić się na swojej drodze.

Co nam się podoba i dlaczego? Oto jest pytanie.
_________________
Darek Z.
 
 
Jazzir
Gość
Wysłany: 25-02-2010, 12:10    Do Darka.

Tak z tym szufladkowaniem jest. A dlaczego nam się coś podoba, choć nie potrafimy tego dogłębnie określić ? Ja odczuwam to tak, jak uczucie do kobiety którą się kocha. Kocham ją ale tak dokładnie to nie wiem dlaczego, choć ma wiele pozytywnych przymiotów które można wymieniać. Ale wszystkie je sumując są niczym, w porównaniu z uczuciem które odczuwam gdy z nią przebywam , rozmawiam . I myślę że jak uczucia ( czy to pozytywne czy negatywne) można zeskalować w stosunku do wielkości jego natężenia i siły , tak się to przekłada na ładne lub brzydkie. Czyli odczuwamy przyjemność albo wstręt niemalże , dyskomfort estetyczny , bo coś lubimy , kochamy, nienawidzimy. Konkludując - wszystko się kręci wokół miłości lub nienawiści . Co przeważy to nas uwzniośli lub pognębi. Tak myślę. Nie wiem czy opisałem to zrozumiale. Mam nadzieję że tak. Do usłyszenia.
 
 
zyga 
aktywny forumowicz


Imię: Zygmunt
Nazwisko: Famuła
Dołączył: 14 Lip 2008

Skąd: Częstochowa
Wysłany: 25-02-2010, 12:19    

Dariusz Zawadka napisał/a:

A może to stopniowanie, ocenianie co piękne, a co brzydkie. potrzebne jest nam dla uporządkowania świata wokół nas, żebyśmy go mogli jakoś zrozumieć?


W tym co napisałeś coś jest. Muszę Ci przyznać rację. Choć do tej pory nie podchodziłem do tego w taki sposób.
 
 
Dariusz Zawadka 
aktywny forumowicz


Imię: Darek
Nazwisko: Zawadka
Dołączył: 09 Wrz 2008

Skąd: Góra Kalwaria
Wysłany: 25-02-2010, 12:36    

Jeśli kierujemy się tylko uczuciami w rozpoznawaniu tego co nam się podoba to wtedy bywa tak, że to co wczoraj było ładne, dzisiaj jest brzydkie i na odwrót.
Jesteśmy wtedy zdani właśnie na to co przeważy.
A ja tak nie chcę. Bozia dała nam rozum, a tym samym możliwość wyboru i kształtowania siebie samego ku dobremu czy złemu to już nasz wybór.

Ja to dopiero zagmatwałem. Chyba przestanę myśleć. :oops:
_________________
Darek Z.
 
 
Jazzir
Gość
Wysłany: 25-02-2010, 4:55    

Zagmatwać nie zagmatwałeś. Jednakowoż nie zgodzę się z Tobą, Dariuszu że nie uczucie nas nakręca do określania piękna czy brzydoty ( choć to jest rzecz względna co jest czym). Jeśli przepełnia Cię swoistego rodzaju radość czy euforia, patrząc na coś pięknego czyż nie jest to uczucie? Jesteś na wystawie , piękna rzeźba która Cię zachwyca ( forma, kunszt wykonania czy sam pomysł - temat). Przechadzasz się po sali wystawowej i nagle .... widzisz taką samą rzeźbę, tylko która "płynie". Okazuje się po chwili że to modelka która pozowała rzeźbiarzowi. Krótka rozmowa i również jesteś zauroczony jej urodą ,sposobem wysławiania się, inteligencją.
Czyż to nie uczucie, uczucie obcowania z pięknem. Abstrahuję od akademickiego podchodzenia do rozpatrywania piękna. Piszę tylko i wyłącznie o czystym wewnętrznym odczuciu. Pierwszym i nieskażonym określeniami książkowymi. Pierwszy odruch. Rozum? Rozum jest fajny i potrzebny do wszystkiego niemalże. Ale rozum jednak ogranicza. Uczucie nie. Rozum można powściągnąć, uczucie a tym bardziej wzniosłe i pozytywne jest nieporównywalnie ciężej
opanować. Mnie to się podoba. Daje większe możliwości. A z tym nierozerwalnie łączy się - pasja tworzenia. Samo kierowanie się rozumem sprowadza do sztampy i schematów. Myślę że potrzeba więcej uczucia i szczyptę rozumu. Oczywiście w sztuce. W innej dziedzinie proporcje mogą albo muszą być inne. Co Wy na to?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template Chronicles v 0.2 modified by Nasado S.Kwasniak 2007 Done by Rzezbiarz
Wszystkie prawa zastrzeżone